Zamknij
REKLAMA

#zostanwDomu - nie każdy rozumie co to znaczy

18:58, 19.03.2020 | Mariusz Sieraczkiewicz
Skomentuj
REKLAMA

Pracownicy ZDiZ napracowali się. Oznakowali i zamknęli wszystkie place zabaw pozostające w gestii firmy. Są jednak w Gdyni osoby, które nie tylko nie potrafią uszanować pracy innych, ale i zalecenia mają głęboko gdzieś. Do tego grona nieodpowiedzialnych należy trójka nastolatek z Cisowej, które po zerwaniu taśmy weszły na plac zabaw (niekoniecznie dla nich przeznaczony również w okresie kiedy był normalnie czynny) i jak gdyby nigdy nic tam przebywały.

Spraw dotyczy placu zabaw między blokami przy ul. Chylońskiej 265 i 267 w Gdyni Cisowej.

Być może nie umieją czytać?

Być może do tej pory nie dotarło do nich, że mamy w Polsce stan epidemiczy?

Być może ich zachowanie jest wyrazem buntu?

Tylko gdzie są rodzice?

Sprawa została zgłoszona na policję.

Aura nie sprzyja siedzeniu w domu. Nagły przypływ dni wolnych również wyzwala chęć wyjścia na zewnątrz i powłóczenia się bez celu. Przecież nie można iść do galerii handlowej, kina czy pubu. Póki co, Gdynia oficjalnie jest wolna od koronawirusa, jednak zbyt lekkomyślne podchodzenie do zagrożenia może doprowadzić do sytuacji, z której potem będzie ciężko wyjść. Spacery po bulwarze, pielgrzymki do centrum (w tym ogromnej ilości osób starszych, które są najbardziej zagrożone), ale przede wszystkim bezsensowne wędrówki młodych ludzi po swoich osiedlach.

Ktoś powie – przecież nie robią nic złego, nie spotykają się z nieznajomymi, którzy im kichają czy kaszlą w twarz. Nie muszą! Wystarczy, że złapią się barierki, którą kilka chwil wcześniej dotykała osoba zarażona lub będąca nosicielem.

Wiele osób uważa, że koronawirus ich nie dotyczy, że nie ma możliwości, by się zarazili, jak zwykle mają rację... nie wiadomo tylko do jakiego czasu. Wirus nie wybiera, zaraża jak leci. Polityków, piłkarzy, lekarzy, prawników, kierowców, seniorów, trenerów fitness, leśników, nawet dzieci...

Przypomina mi się sytuacja z wielkiej powodzi w 1997 roku. Centrum Wrocławia walczyło z wodą, ratowano Ostrów Tumski, dworzec PKP, starówkę, ZOO a na obrzeżach południowych stolicy Dolnego Śląska, w Parku Południowym przy ul. Sudeckiej nad stawem opalali się ludzie, był wakacyjny piknik.

Od zakończenia II wojny światowej Polska nie miała jeszcze tak wielkiego i trudnego do opanowania zagrożenia. Nie wszyscy zdają sobie sprawę z tego, czym może skończyć się obecna pandemia. Nic sobie jednak nie robią z apeli i zaleceń. Dlatego nieodzownym jest chyba wprowadzenie stanu wyjątkowego, którego specjalne przepisy pozwolą wyprowadzić wojsko na ulice i znacząco ograniczyć możliwości nieodpowiedzialnego postępowania tej części społeczeństwa, która jest jak beton – odporna na wiedzę i trudna do zarąbania.

Przy okazji być może udałoby się załatwić parę innych kwestii...

(Mariusz Sieraczkiewicz)

Co sądzisz na ten temat?

podoba mi się 0
nie podoba mi się 0
śmieszne 0
szokujące 0
przykre 0
wkurzające 0
facebookFacebook
twitterTwitter
wykopWykop
komentarzeKomentarze
REKLAMA
REKLAMA

komentarz (3)

RudyRudy

5 3

Dobre dzieciaki 2 dziewczyny i 1 chłop jak wy piszący był upośledzony. Akurat omawiali projekt pomocy zagrożonym gatunkom. Nie szanuje konfidenta co fotę robił 19:41, 19.03.2020

Odpowiedzi:1
Odpowiedz

SiwySiwy

0 1

Takich jak ty jest w tym kraju mnogo, szkoda że nie można was zarazić tą chorobą. Leżąc w szpitalu i czekając na śmierć mieli by chwilę na uruchomienie resztek mózgu. 14:46, 03.04.2020


BogdanBogdan

2 3

To nie wina dzieciaków, a nieodpowiedzialnych rodziców. Potem będzie płacz i nerwy. Na takie zachowania musi państwo znaleźć rozwiązanie. Być może zakaz wychodzenia z domu na przechadzki? 21:41, 19.03.2020

Odpowiedzi:0
Odpowiedz