Zamknij
REKLAMA

Sławomir Januszewski: wyjaśniamy dlaczego mieszkańcy Gdyni powinni płacić mniej za odbiór odpadów

16:52, 29.11.2020 | Sławomir Januszewski
Skomentuj
REKLAMA

Mija właśnie rok od dnia kiedy Rada Miasta podjęła uchwalę podnoszącą opłaty za odbiór odpadów o 143 %.

Przeanalizowaliśmy dane udostępniane przez miasto Gdynia i nie znaleźliśmy w nich żadnego uzasadnienia dla tak dużego wzrostu opłat za odbiór śmieci, jaki został uchwalony przez Radę Miasta Gdyni.

Uważamy, że mieszkańcy zostali wprowadzani w błąd.

Radni Gdyni minęli się z prawdą twierdząc, że mieli związane ręce drastycznym wzrostem opłaty środowiskowej.

Radny Jakub Ubych poinformował, że opłata ta wzrosła ze 170 zł na 270 zł za tonę. A to nieprawda.

Opłata środowiskowa w roku 2019 wyniosła 220 zł za tonę i wzrosła tylko o 50 zł za tonę składowanych odpadów w stosunku do roku 2018. Dopiero w roku 2020 została podniesiona o kolejne 50 zł za tonę.

Ponadto opłata ta dotyczy tylko około 50% wszystkich odpadów, które nie podlegają recyklingowi

Podano też, że od roku 2022, 10% taboru śmieciarek będzie musiała być elektryczna i to wymusiło podwyżkę cen.

Przepisy mówią wyraźnie, że nie wolno obciążać mieszkańców kosztami inwestycyjnymi przedsiębiorcy,.

W ustawie ani w kryteriach przetargu nie ma też ani słowa o pojazdach elektrycznych!

Nie wynika to również z dokumentu SOPZ (szczegółowy opis przedmiotu zamówienia). Miasto Gdynia określiło tam jedynie użycie pojazdów spełniających normy EURO 5 lub wyższej.

Firmy, które złożyły oferty w przetargu zagwarantowały już teraz tabor spełniający te kryteria. Firma KOMA 81% taboru, SANIPOR 81%, REMONDIS 81% a Konsorcjum z Rumi nawet 100% taboru.

Z ustawy o gospodarce odpadami wprost wynika, że miasto wpłacone przez mieszkańców opłaty może przeznaczyć WYŁĄCZNIE na pokrycie kosztów gospodarki odpadami.

Nie można z tych opłat finansować inwestycji ani wydać ich na inne cele. To niezgodne z prawem. Mówi o tym wyraźnie art. 6r ust. 1aa u.c.p.g.

W gdyńskim budżecie znajdujemy w tym względzie niejasności a radni przyznali wprost, że część podwyżki przeznaczona jest właśnie na cele inwestycyjne.

Jak wynika ze sprawozdań z wykonania budżetu miasta za 2017 i 2018, oraz z wypowiedzi radnych Samorządności, mieszkańcy obciążani byli różnego rodzaju kosztami dodatkowymi jak np. za sprzątanie plaży, czy opróżnianie smietników ulicznych itd...

Gmina nie może tych usług wliczyć do opłaty za odbiór śmieci bowiem środki na ten cel gmina powinna pozyskiwać z pobieranych od mieszkańców podatków.

W przeciwnym razie, mamy sytuację kiedy mieszkańcy płacą 2 razy za to samo. W podatku i w opłacie.

Dostępne dane, co zdumiewa, są szalenie nieprecyzyjne.

Ze sprawozdania (marzec 2019) z wykonania budżetu miasta wynika, że w 2018 rok wydatki miasta na gospodarkę odpadami wyniosły 32.683.062,00zł.

Dlaczego zatem w analizie gospodarki odpadami za rok 2018 (dokument z kwietnia 2019) widnieje kwota 29.486.002,44zł?

Różnica wynosi zatem blisko 3.200.000,00 złotych! Co się stało z tą kwotą?

Firmy mają obowiązek ustawowy słkadać sprawozdania co miesiąc. Można więc bardzo szybko poznać precyzyjne dane. Co jest nie tak?

Gdynia ogłasza z dumą, że recykling jest na poziomie wymaganym przez UE czyli ponad 50%.

Jeśli tak, to pytamy jakie miasto Gdynia osiąga dochody/oszczędności w budżecie miasta z tytułu recyklingu surowców wtórnych?

Gdynia jest przecież udziałowcem OPEC (29,56%) i większościowym udziałowcem KZG "Dolina Redy i Chylonki", który z kolei jest udziałowcem OPEC (82,4%) (!!!)

Opłata za odbiór śmieci, zgodnie z ustawą, powinna być ustalona w oparciu o faktycznie ponoszone przez gminę koszty ale nie każdy wydatek jest kosztem!

Co ciekawe. O tym, że stawki opłaty środowiskowej będą rosły i w jakim stopniu, wiadomo było już od roku 2015.

W rozporządzeniu Rady Ministrów z 6 marca 2017 w sprawie opłat za korzystanie ze środowiska, które opublikowano w kwietniu 2017 roku, gminy zapoznały się ze stawkami opłaty środowiskowej na kolejne lata, tj. 2018, 2019, 2020 i lata następne.

Dlaczego więc Gdynia nie przygotowała się na wzrost kosztów?

Kolejną ciekawostką jest to, że ustawa jest tak skonstruowana aby ograniczyć ilość śmieci, a w Gdyni ilość śmieci dość mocno wzrosła. A co jeszcze ciekawsze, to wszystko przy malejącej dość szybko liczbie mieszkańców.

Mieszkańców Gdyni, zgodnie z dokumentami, na koniec 2015 roku było 237.193, na koniec 2018 roku 226.350. Spadek ilości mieszkańców o ok. 4,5%.

W tym samym czasie ilość odpadów wzrosła o blisko 15% !:

  • 2015 – 87080 ton
  • 2016 – 95896 ton
  • 2017 – 97544 ton
  • 2018 – 100095 ton

W naszej opinii Rada Miasta "poszła na skróty".

Obciążyła wszystkich mieszkańców Gdyni kosztami swojej nieodpowiedzialnej polityki mieszkaniowej i braku strategii dla miasta.

Malejąca liczba mieszkańców przy jednoczesnym wzroście powierzchni mieszkalnej na terenie Gdyni jasno wskazuje, że jest spora liczba nieruchomości, w których nie mieszka nikt lub mieszka tymczasowo. I nie są to mieszkańcy Gdyni.

To właśnie za to "deweloperskie eldorado" i luksusowe nieruchomości gdyńskie, które stoją puste przez większa część roku lub stanowią lokatę kapitału, przyjdzie zapłacić mieszkańcom Gdyni.

Nikt w nich mieszka, nie zużywa wody, nie można więc naliczyć opłaty inaczej jak od powierzchni lokalu.

Z drugiej strony są mieszkania przeznaczone pod najem krótkoterminowy, w których zamieszkuje czasowo znacznie więcej osób niż jest zameldowanych. Tu z kolei ilość generowanych odpadów jest znacznie wyższa niż przeciętna.

I za to wszystko solidarnie płacą nieświadomi mieszkańcy.

Naprawdę godzicie się na to?

Sławomir Januszewski

Stowarzyszenie Bryza

(Sławomir Januszewski)

Co sądzisz na ten temat?

podoba mi się 0
nie podoba mi się 0
śmieszne 0
szokujące 0
przykre 0
wkurzające 0
facebookFacebook
twitterTwitter
wykopWykop
komentarzeKomentarze
REKLAMA

komentarz (1)

BarpioBarpio

0 0

A do tego jeszcze niesprawiedliwe społecznie postanowienie o płaceniu za wywóz śmierci uzależniony od m2 powierzchni mieszkania. To ludzie produkują śmieci nie metry! 08:23, 30.11.2020

Odpowiedzi:0
Odpowiedz

REKLAMA