Zamknij
REKLAMA

Arka poza ekstraklasą. Niebiesko-biało-niebiescy rozstrzygnęli spadek drużyny z Gdyni

11:39, 07.07.2020 | hs za: Arka Gdynia/foto Wisła Płock
Skomentuj
REKLAMA

Wyniki czwartej kolejki po podziale na grupy wskazały trzy zespoły, które po sezonie 2019/2020 pożegnają się z PKO Ekstraklasą. Niestety poniedziałkowy rezultat z Płocka sprawił, że do ŁKS-u i Korony, których spadek był już jasny wcześniej, dołączyli żółto-niebiescy.

W Grupie B już pierwszy mecz tej serii spotkań przyniósł ważne rozstrzygnięcie dla losów całego sezonu. Wisła Kraków po wygranej nad ŁKS Łódź przypieczętowała bowiem degradację Korony Kielce. W poniedziałek natomiast zwycięstwo Wisły Płock w starciu z Górnikiem Zabrze pozbawiło matematycznych szans na utrzymanie Arkę Gdynia. Obie ekipy dołączyły więc do Rycerzy Wiosny, które już po 32. kolejce znalazły się poza grą o bezpieczne pozycje. Korona opuszcza szeregi Ekstraklasy po jedenastu sezonach z rzędu gry na najwyższym szczeblu, Arka zaś po czterech. Dla tych drużyn to odpowiednio: drugi i czwarty spadek w historii z elity.

Zawodnicy Korony w obliczu wygranej Wisły Kraków już przed meczem z Arką byli pewni pożegnania z piłkarską elitą. Spotkanie w Kielcach rozpoczęło się od pressingu Arkowców, którzy próbowali wysoko odbierać piłkę i atakować przeciwnika. Starali się również stworzyć sobie sytuacje do zdobycia bramki. Ta taktyka szybko przyniosła skutki. Po indywidualnej akcji Marcus da Silva został nieprawidłowo powstrzymany przez rywali. Do piłki ustawionej przed polem karnym podszedł Michał Nalepa. Po chwili uderzona przez niego futbolówka zatrzepotała w siatce odbijając się jeszcze od poprzeczki. Trafienie to śmiało można określić mianem "gola kolejki".

Paradoksalnie szybko zdobyta bramka sprawiła, że to Korona zaczęła grać z większym polotem. Nie zabrakło i nerwów. Szczególne gorąco zrobiło się po niecałych dwóch kwadransach. Najpierw minuta po minucie kartkami ukarani zostali Marcus i "Młynek". Kilka minut później sędzia uspokajał trenerów, by w 30 i 31 min. ukarać kartkami szkoleniowca gospodarzy Macieja Bartoszka, co oznaczało konieczność opuszczenia przez niego ławki i przejścia na trybuny. Obraz gry jednak nie zmienił się.

Podobnie było po przerwie. Gospodarze próbowali doprowadzić do wyrównania, jednak ich największym mankamentem było wykończenie akcji. Napór opłacił się w 81 min., kiedy to po dośrodkowaniu w pole karne Tzimopoulos jako ostatni skierował piłkę do siatki Pavelsa Steinborsa. Arkowcy ruszyli do ataku, ale ostatecznie nie udało im się zdobyć drugiego gola. Najlepszą okazję miał Marko Vejinović, lecz jego zagranie minęło bramkę rywali.

W pierwszym piątkowym spotkaniu ŁKS Łódź przegrał u siebie 1:2 z Wisłą Kraków. To podopieczni Wojciecha Stawowego strzelili jednak jako pierwsi, a konkretnie był to Pirulo w 9 min. Tuż przed końcowym gwizdkiem pierwszej połowy łodzianie tak niefortunnie wykonali rzut z autu, że po chwili Turgeman cieszył się ze zdobytej bramki. Siedem minut po przerwie ten sam zawodnik celnie wykorzystał rzut karny. W 64 min. rezultat mógł podwyższyć Boguski, nie wykorzystał on drugiego karnego w tym spotkaniu.

W sobotę dłonie w geście triumfu podnosić mogli wysoko piłkarze Zagłębia, Lecha oraz Cracovii. Lubinianie pokonali na wyjeździe Raków 2:1. Prowadzenie w pierwszej połowie zapewnili Guldan (10 min.) oraz Bohar (43 min.). Honorowe trafienie zaliczył Tudor w 69 min.

W hicie kolejki Lech pokonał Legię 2:1. Tu scenariusz bramek był podobny, a gole dla lechitów w pierwszej połowie zdobyli Jóźwiak w 24 min. i Kamiński 29 min. Bramkę dla wicemistrzów kraju zdobył Lewczuk w 71 min.

Popis w Gdańsku dała Cracovia, która zdobyła trzy gole nie tracąc żadnego. Trafienia na Energa Stadionie zdobyli w drugiej połowie Lopes (48 min.), Sipľak (70 min.) oraz Hanca (90 min. - rzut karny).

W niedzielnych meczach Pogoń zremisowała z Jagiellonią 2:2, a Piast wygrał ze Śląskiem 1:0. Pierwsza połowa meczu w Szczecinie należała do Portowców, którzy prowadzili po bramkach Drygasa w 3 min. i Frączczaka z rzutu karnego w 35 min. W drugiej odsłonie do remisu doprowadzili Přikryl, który zdobył gola w 82 min. i Puljić, który wykorzystał rzut karny w doliczonym czasie gry.

W jedynym poniedziałkowym meczu Wisła Płock pokonała Górnik Zabrze 1:0. Trzy punkty gospodarzom zapewniła celna dobitka Adamczyka zza pola karnego w 68 min. Wynik mógł być jeszcze bardziej okazały, ale na 8 min. przed końcem Chudý obronił rzut karny wykonywany przez Furmana.

W 35. i 36. kolejce spotkań PKO Ekstraklasy Arka Gdynia rozegra dwa ostatnie mecze sezonu 2019/20 na Stadionie Miejskim w Gdyni.

W sobotę 11 lipca o g. 15.00 Arka zagra z ŁKS Łódź.

We wtorek 14 lipca o g. 20.30 Arka zagra z Górnikiem Zabrze.

(hs za: Arka Gdynia/foto Wisła Płock)

Co sądzisz na ten temat?

podoba mi się 0
nie podoba mi się 0
śmieszne 0
szokujące 0
przykre 0
wkurzające 0
facebookFacebook
twitterTwitter
wykopWykop
komentarzeKomentarze
REKLAMA

komentarz (0)

Brak komentarza, Twój może być pierwszy.

Dodaj komentarz

REKLAMA