Zamknij
REKLAMA

Ireneusz Mamrot (Arka Gdynia): musimy się zregenerować po tym ciężkim meczu

00:05, 19.11.2020 | hs za: Arka Gdynia/kk/Sebastian Jędrzejewski
Skomentuj
REKLAMA

Po wygranym meczu z Zagłębiem trener Arki Ireneusz Mamrot podkreślił zaangażowanie i walkę swoich zawodników, co przełożyło się na komplet punktów. Z kolei trener gości zwrócił uwagę na słabszą pierwszą połowę w wykonaniu swojego zespołu, a także nie zgadzał się z kilkoma decyzjami sędziego prowadzącego to spotkanie.

Kazimierz Moskal (Zagłębie Sosnowiec):

- Mam dużo pretensji do swoich zawodników. Zwłaszcza za pierwszą połowę, w której zagraliśmy słabo. Brakowało nam jakości, szczególnie w środku pola. Druga połowa połowa była już lepsza w naszym wykonaniu.

Nie przegraliśmy jednak dlatego, że graliśmy słabo. Muszę to powiedzieć, bo mam takie odczucia, że gdyby nie sędzia, to byśmy tego meczu nie przegrali. Nie wiem, czy była "jedenastka" dla Arki, ale przed rzutem karnym dla Arki był ewidentny faul na naszym zawodniku. Sędzia to puścił i potem odgwizdał karnego. Mam też pretensje o dwie sytuacje z drugiej połowy - faul na Małeckim, a także strzał Karbowego, bo z mojej perspektywy wyglądało tak, że zawodnik Arki zablokował to uderzenie ręką. Była jeszcze sytuacja w pierwszej połowie, gdy było wejście od tyłu zawodnika Arki, a miał on już chyba żółtą kartkę.

Byłem spokojny do 30 minuty, ale każdy ma swoje granice. Później byłem już bardzo zdenerwowany, a jedyna reakcja ze strony sędziów to ostrzeżenie, że zaraz zostanę odesłany na trybuny. Mi się to nie podoba i powiedziałem sobie, że będę o tym mówił.

Ja też reaguję czasem impulsywnie na wydarzenia na boisku. To jest dla mnie normalne. Mogę się nie zgadzać z sędzią, ale jak zobaczę, że się pomyliłem, to się do tego przyznam. Jednak nie mam zamiaru milczeć w sytuacjach, gdy moim zdaniem zostaliśmy ewidentnie skrzywdzeni.

Ireneusz Mamrot (Arka Gdynia): 

- Myślę, że początkowe 15 minut było naprawdę dobre w naszym wykonaniu. Stworzyliśmy w tym czasie stuprocentowe sytuacje. W pierwszej z nich Maciej Jankowski nie trafił w bramkę, a w drugiej nie zdecydował się na uderzenie. Szkoda, bo to była bardzo dobra okazja. 

Od tego momentu do końca pierwszej połowy graliśmy bardzo nerwowo. Chcieliśmy szybko, jednym podaniem przedostać się pod bramkę. Widać było, że w zespole zupełnie niepotrzebnie jest trochę wewnętrznej presji. Uważam, że zawodnicy od wielu rzeczy powinni się odcinać, bo nie pomagają one w graniu. To był trudny moment.

Później Mateusz Młyński popisał się ważną, indywidualną akcją, która zakończyła się rzutem karnym. Ta bramka dała nam trochę spokoju i mogliśmy też skorygować taktykę. Dziś wyszliśmy dwom napastnikami i widać było momentami, że Zagłębie ma przewagę jednego zawodnika w środku. Stąd zmiana w drugiej połowie, bo chcieliśmy ten środek wzmocnić. 

To był taki mecz, który zespół wybiegał, wywalczył i zostawił wiele serca na boisku. Za to chciałbym podziękować zawodnikom, bo widać było, że bardzo chcą wygrać. To mnie cieszy. Ważna była ta druga bramka, która uspokoiła spotkanie.

Jeśli chodzi o minusy to martwią kontuzję, których jest bardzo dużo. Musimy się zregenerować po tym ciężkim meczu, a ja muszę już myśleć jak zestawić skład na najbliższe spotkanie w sobotę.

Arka wygrała na własnym stadionie z Zagłębiem Sosnowiec 2:0. Pierwsza bramka padła w końcówce pierwszej połowy po rzucie karnym wykonanym przez Juliusza Letniowskiego. Zwycięstwo w drugiej połowie przypieczętował Mateusz Żebrowski.

Mateusz Żebrowski:

Bardzo ciężki mecz, dla nas szczególnie, chcieliśmy ten mecz przede wszystkim wygrać. Udało się, cieszymy się z tego i już myślimy o kolejnym spotkaniu. Jedziemy po trzy punkty.

Dziś wszedłem z ławki po urazie Marcusa, jemu życzę zdrowia, bo jest przydatnym zawodnikiem dla Arki. Myślę, że zagrałem niezły mecz, strzeliłem bramkę na 2:0. Oby tak dalej.

Na pewno mecze na własnym boisku nie są takim atutem, jak wtedy gdy są na trybunach kibice. Tutaj w Gdyni szczególnie kibice są dla nas zawsze wielką pomocą, czuje się ten doping.

Jedziemy na dwa wyjazdy, chcemy oba wygrać i wrócić na szlak zwycięstw.

Patryk Małecki:

Przyjechaliśmy tu po zdobycz punktową. Wiedzieliśmy, że Arka Gdynia jest bardzo dobrym zespołem. Pomimo tego, że kilka dni temu przegrała na własnym stadionie z Bełchatowem. Nastawialiśmy się na ciężki spotkanie i takie było. Aczkolwiek wydaje mi się, że w pierwszej połowie nie byliśmy sobą. Popełnialiśmy, wiele indywidualnych błędów.

Współpracowałem wcześniej z trenerem Moskalem i zdaję sobie sprawę, że to nie jest jego styl, to nie jest jego gra. Przed nami wiele wiele, ciężkiej pracy, abyśmy funkcjonowali jako drużyna. A przede wszystkim grali tak jak trener sobie tego życzy. Chociaż uważam, że przy odrobinie szczęścia ten mecz mógł się zakończyć inaczej.

Jeżeli chodzi o sytuację w polu karnym to myślę, że wszyscy słyszeli, nawet Kajzer bramkarz Arki powiedział, że nie wie jak sędzia mógł tego nie gwizdnąć. Szkoda, bo to była sytuacja gdzie przegrywaliśmy 0:1. Być może udałoby się nam strzelić karnego i ten mecz mógłby potoczyć się inaczej. W pierwszej połowie sędzia też nie gwizdnął faulu na Patryku Mularczyku i z tego poszła kontra, a w konsekwencji rzut karny. Szkoda, bo tak jak powiedziałem, nie zagraliśmy wielkiego meczu, zagraliśmy słaby mecz, ale przy odrobinie szczęścia mogło to się potoczyć inaczej.

(hs za: Arka Gdynia/kk/Sebastian Jędrzejewski )

Co sądzisz na ten temat?

podoba mi się 0
nie podoba mi się 0
śmieszne 0
szokujące 0
przykre 0
wkurzające 0
facebookFacebook
twitterTwitter
wykopWykop
komentarzeKomentarze
REKLAMA

komentarz (0)

Brak komentarza, Twój może być pierwszy.

Dodaj komentarz

REKLAMA