Zamknij
REKLAMA

Dla gdynian "śrubki", dla obcych "ciężkie pieniądze", a stadionu lekkoatletycznego nadal nie ma

11:07, 23.07.2021 | Mariusz Sieraczkiewicz/foto domeckopol/pixabay.com
Skomentuj
REKLAMA

I znów okazuje się, że komercyjne imprezy są dla władz Gdyni ważniejsze niż wspieranie młodych sportowców, trenujących w gdyńskich klubach.

Jak zauważa "Gdyński syf powszedni"...

"Dotacja Gdyni na lekką atletykę w 2021 roku: 66 tysięcy dla Klubu Lekkoatletycznego Gdynia na szkolenie sportowe dzieci i młodzieży. 3 tysiące na jubileuszowy XXV festiwal skoku o tyczce. Dotacja Gdyni do komercyjnego Ironmana (nie dajmy się oszukać "promocją i reklamą") - 600 tysięcy. 10 razy więcej. Tak tu się niszczy szanse naszych dzieci, żeby kupić sobie prestiżową imprezę, przy której Szczurek, Łucyk i Bartoszewicz zrobią sobie zdjęcie."

Finansowanie komercyjnych wydarzeń (nie tylko sportowych) od wielu lat wzbudza kontrowersje wśród mieszkańców. Wiele osób ma wątpliwości co do tego, że dotowanie prywatnych imprez to promocja Gdyni. Bardziej to wygląda na nabijanie czyichś kieszeni i kryptokampanię wyborczą, w której rządzący miastem wręczają nagrody i fotografują się na lewo i prawo.

"Dotujemy prywatne imprezy z pieniędzy mieszkańców, które zorganizujemy na drogach publicznych kosztem mieszkańców. Trzeba to powiedzieć jasno. Trwa demontaż Gdyni przez grupę aparatczyków, ale tak wybierają Gdynianie. Volenti non fit iniuria. Cieszę się, że będę płacił podatki w Kosakowie, tamte urzędy w Pucku też sprawniej działają." - czytamy  w komentarzach.

Cały świat wiem, że gdyńska lekka atletyka jest na wysokim poziomie, mimo tego, że sportowcy nie mają stadionu lekkoatletycznego. Coby więc było gdyby mieli i mogli w pełni korzystać z urządzeń i bieżni? Dość długo nie poznamy odpowiedzi na to pytanie. Władzom Gdyni nie zależy na wspieraniu lekkoatletów. Sprawa budowy stadionu lekkoatletycznego z prawdziwego zdarzenia jest tematem tabu, o który nie mówi się. Rządząca miastem Samorządność Wojciecha Szczurka woli dotować komercyjne wydarzenia, a gdyńskie kluby niech kombinują.

[ZT]24332[/ZT]

Jakie podejście do tej dyscypliny sportu mają władze pokazały w 2019 roku, kiedy to najpierw wręczyły tyczkarce Agnieszce Kaszubie statuetkę na Gali Sportu, a potem zawodniczka sama musiała organizować zbiórkę na zakup sprzętu, by móc mierzyć się z tyczkarkami z innych miast, w których władze potrafią docenić nie tylko statuetką czy dyplomem, ale przede wszystkim odpowiednim wsparciem finansowym.

[ZT]38057[/ZT]

I tak "w kółko Macieju" - na komercyjne imprezy pieniądze są i to czasami w bajońskich sumach, a do młodych gdyńskich sportowców trafiają "śrubki". Jakby to powiedziała Gabrysia Siarzewska (żona Siary): "Na waciki"

(Mariusz Sieraczkiewicz/foto domeckopol/pixabay.com)

Co sądzisz na ten temat?

podoba mi się 0
nie podoba mi się 0
śmieszne 0
szokujące 0
przykre 0
wkurzające 0
facebookFacebook
twitterTwitter
wykopWykop
komentarzeKomentarze
REKLAMA
REKLAMA

komentarz (0)

Brak komentarza, Twój może być pierwszy.

Dodaj komentarz

REKLAMA
0%