Zamknij
REKLAMA

W czwartek równocześnie zdemontowano cztery pomniki poświęcone Armii Czerwonej. A co z Żukowem, Lęborkiem i Czarnem?

19.13, 27.10.2022 PAP Aktualizacja: 19.19, 27.10.2022
Skomentuj PAP
REKLAMA

Z udziałem prezesa Instytutu Pamięci Narodowej dr. Karola Nawrockiego w czwartek na terenie parku w Głubczycach zdemontowano pomnik ku czci żołnierzy sowieckich. Tego samego dnia, działając na podstawie ustawy z 2016 roku, zdemontowano także pomniki w Byczynie (Opolskie), Bobolicach (Zachodniopomorskie) i Staszowie (Świętokrzyskie).

Pomniki ku chwale wyzwolicieli z Armii Czerwonej to pomniki kłamstwa i symbole systemu, którego duch jest widoczny w obecnych działaniach Rosji - powiedział PAP w Głubczycach prezes Instytutu Pamięci Narodowej dr Karol Nawrocki.

W swoim wystąpieniu przed demontowanym pomnikiem w Głubczycach przedstawiającym stojącego na postumencie żołnierza Armii Czerwonej, prezes Nawrocki powiedział, że realizowana przez IPN akcja demontażu pomników upamiętniających żołnierzy sowieckich jest częścią przywracania prawdy historycznej.

"Ten pomnik to symbol systemu, który zbudował sobie po 1917 r. +dom zły+, czyli Związek Sowiecki, i który wciąż unosi się swoim duchem w dzisiejszej Federacji Rosyjskiej. (…) Ten pomnik jest symbolem systemu, który już w swoich teoretycznych podstawach w II połowie XIX w. nawoływał do światowej rewolucji i eksterminacji, likwidacji konkretnych grup społecznych. To symbol systemu, który ręka w rękę z Adolfem Hitlerem rozpoczął II wojnę światową, a więc najtragiczniejszy konflikt w historii świata. Symbol systemu, który po 1945 r. zwasalizował, skolonizował połowę Europy - w tym nasz kraj, Polskę - i który nadal mordował polskich bohaterów w ubeckich katowniach, w lasach, na ulicach. (…) Ten pomnik jest pomnikiem kłamstwa, pomnikiem ahistorycznym. Bo Polsce w roku 1945, ani tutaj w Głubczycach ani na przedwojennych terenach II RP wolności Sowieci nie przynieśli" - powiedział Nawrocki.

Nawrocki przywołał postać i losy zmarłego we wtorek kapitana Mariana Markiewicza, represjonowanego przez komunistów żołnierza AK, późniejszego mieszkańca Głubczyc, który brał w udział w akcji "Burza" w Wilnie, walczył z Sowietami pod Surkontami. 1 września 1947 r. został aresztowany przez UB i skazany karę 15 lat więzienia. W 2017 roku Prezydent RP uhonorował go Krzyżem Oficerskiego Orderu Odrodzenia Polski.

"Tacy jak kapitan Markiewicz wciąż płacili cenę. Dostał wyrok 15 lat pozbawienia wolności, musiał szukać miejscowości, w której będzie anonimowy. Trafił tu, zostając świadkiem historii, kustoszem narodowej pamięci, rycerzem prawdy" - mówił Nawrocki. Przypomniał, że po 1980. r. Markiewicz budował struktury Solidarności w Głubczycach.

"Marian Markiewicz nie dożył tego momentu, ale jedną z jego woli, było to aby, ten pomnik hańby pomnik zwycięstwa oprawców nad ofiarami zniknął z przestrzeni miasta Głubczyc. Dziś możemy panu kapitanowi zameldować, że ten moment następuje" - dodał Nawrocki.

W rozmowie z PAP prezes IPN poinformował, że na terenie Polski znajduje się jeszcze około 60 obiektów, które są przeznaczone do rozbiórki, a na ich miejscu będą ustawione nowe upamiętnienia, zgodne z obowiązującym w Polsce prawem i oczekiwaniami lokalnych społeczności. Odnosząc się do informacji o prowadzonych przez władze Rosji postępowaniach w sprawie usuwania miejsc upamiętnień władzy sowieckiej w Polsce, zapewnił, że nie obawia się jakichkolwiek działań ze strony Rosji.

"Jestem Polakiem, obywatelem Polski, działającym na rzecz państwa polskiego i w myśl naszego prawa. Wiem, że Federacja Rosyjska prowadzi jakieś postępowania, strasząc wysokim grzywnami, a nawet karami pozbawienia wolności. Zapewne pomnik w Głubczycach będzie przedmiotem kolejnego śledztwa, jednak nie zamierzam rezygnować z realizacji ustawy, którą polski Sejm, jako reprezentant narodu, uchwalił w 2016 roku" - powiedział Nawrocki. (PAP)

Na terenie województwa pomorskiego jest jeszcze kilka pomników - symboli totalitaryzmu bronionych przez miłośników Rosji Sowieckiej i Putina. Włodarze tych miejscowości "zapominają" o zgwałconych kobietach, pomordowanych mężczyznach i grabieży. Rosjanie po wkroczeniu na Pomorze wywozili stąd co się tylko dało, tłumacząc to tym, że jest to niemieckie. I tak rozkradziono nam zakłady pracy i wiele prywatnych domów.

A dziś nadal np. w Lęborku, Czarnem czy Żukowie stoją pamiątki zniewolenia i "przyjaźni polsko-radzieckiej", która dobitnie wyrażona była na przykład w Katyniu czy w braku zgody na lądowanie alianckich samolotów z pomocą dla walczących powstańców Warszawy.

Czy należy zatem tych, którzy bronią sowieckich czołgów i postumentów z czerwoną gwiazdą uznać za rezydentów Putina i zdrajców?

autorzy: Anna Kruszyńska, Maciej Replewicz, Marek Szczepanik

(PAP)

Co sądzisz na ten temat?

podoba mi się 0
nie podoba mi się 0
śmieszne 0
szokujące 0
przykre 0
wkurzające 0
facebookFacebook
twitterTwitter
wykopWykop
komentarzeKomentarze
REKLAMA

komentarz (1)

Żukowo Żukowo

0 0

Kolega Drelich nie chce kłopotów. Pomnik jest tak ważny, że ruscy nam krzywdę zrobią, a raczej ruscy agenci, jeśli go ruszymy. 10:57, 31.10.2022

Odpowiedzi:0
Odpowiedz

REKLAMA
0%