Zamknij
REKLAMA

Rolnicy znów zablokują drogi?

12:54, 13.11.2020 | hs za: Jan Krzysztof Ardanowski/FB
Skomentuj
REKLAMA

Sprawa ustawy "piątka dla zwierząt" nadal wzbudza ogromne emocje. Mimo chwilowego schowania kontrowersyjnego pomysłu, środowiska związane z byłym już ministrem rolnictwa Janem Krzysztofem Ardanowskim nie składają broni.

Zarzuca on zarówno nowemu ministrowi rolnictwa, jak i swoim kolegom z Prawa i Sprawiedliwości działania, które szkodzą Obozowi Zjednoczonej Prawicy. Wydał oświadczenie, w którym dziękuje za dotychczasowe protesty w obronie polskiego rolnictwa, jak i prosi o czujność i determinację, co w konsekwencji może doprowadzić do kolejnych blokad.

Przypomnijmy, że również na Pomorzu w październiku miały miejsce akcje protestacyjne, w czasie których rolnicy blokowali ważne trasy przelotowe, a nawet Obwodnice Trójmiasta.

Konspiracyjne prace nad nową wersją "piątki dla zwierząt" mogą znów spowodować reakcję wsi i na pomorskich szosach pojawią się oflagowane pojazdy rolnicze i demonstranci blokujący przejazd.

W październikowych akcja zablokowano kilka pomorskich dróg. 7 października rolnicy swoje protesty zaplanowali w kilku miejscach województwo pomorskiego, na drodze krajowej nr 6 w Darżynie, między Słupskiem a Lęborkiem; drodze krajowej nr 22 w Rychnowach między Chojnicami i Człuchowem; drodze krajowej nr 55, w  Rychnowach Żuławskich, k/Nowego Dworu Gdańskiego; protestowano również w Gniewie i Kościerzynie oraz w Zblewie w powiecie starogardzkim. Natomiast 21 października blokowano m.in. ronda i przejścia dla pieszych w Chwaszczynie i Żukowie.

Poniżej publikujemy treść oświadczenie Jana Krzysztofa Ardanowskiego

Szanowne Koleżanki i Koledzy Rolnicy,

Z coraz większym niepokojem obserwuję próby, wbrew logice i stanowisku rolników, wprowadzenia „piątki dla zwierząt” w innej formie, z zachowaniem kontrowersyjnych, nieakceptowanych przez nas wszystkich, zaangażowanych w obronę rolnictwa, celów ustawy. Wydawało się, że moje argumenty, by nie likwidować w bardzo krótkim czasie i bez stosownych odszkodowań, łamiąc zasady państwa prawa, całej branży rolniczej, jaką jest legalna hodowla zwierząt futerkowych i wycofać się z zakazu uboju według wymogów religijnych bydła, poparte protestami rolniczymi w nieznanym od lat natężeniu, przyniosły skutek i ta zła, szkodliwa ustawa przestanie straszyć. Jeszcze raz dziękuję rolnikom, którzy protestowali lub wspierali protesty, że rozumiejąc, jak wielkie straty dla całego rolnictwa, będącego systemem złożonych zależności i gospodarczych powiązań, pokazali siłę polskiej wsi i zamanifestowali, że nie godzą się, by tworzyć prawo dotyczące żywotnych interesów rodzin rolniczych, bez konsultacji ze środowiskiem rolniczym.

Jednak okazuje się, że nowa ustawa, przygotowywana znowu w konspiracji, nie przez rząd, ale ponoć przez jakąś grupę posłów, ma zawierać zapisy o likwidacji hodowli futerkowych i wprowadzić zakaz uboju rytualnego bydła. Jedynym novum ma być sprecyzowanie utworzenia nowej Inspekcji Ochrony Zwierząt, co przy generowaniu ogromnych kosztów i problemach organizacyjnych w każdym powiecie, biorąc pod uwagę stan budżetu państwa, wydaje się być działaniem pochopnym i nielogicznym.

Przy argumentowaniu za ustawą dochodzi do mówienia nieprawdy, przedstawiania fałszywych danych i oszukiwania opinii publicznej. Czyżby cel, w tym przypadku błędny i oparty na fałszywej aksjologii relacji człowieka i zwierząt, uświęcał środki?

Pan Minister Rolnictwa Grzegorz Puda raczył był w programie „Tydzień” stwierdzić, że wprowadzenie zakazu uboju rytualnego wynika z przepisów unijnych, które Polska przyjęła. Otóż, nic bardziej mylnego, o czym mogą wyraźnie wytłumaczyć pracownicy ministerstwa. Wyjaśnię niewiedzącym, że, regulujące zasady uśmiercania zwierząt, Rozporządzenie Rady (WE) nr 1099/2009 z dnia 24. września 2009 r., w Art. 4 ust. 1 zawiera przepis, że: „Zwierzęta są uśmiercane wyłącznie po uprzednim ogłuszeniu”, ale ust. 4 tego samego Art. 4 Rozporządzenia mówi: „W przypadku zwierząt poddawanych ubojowi według szczególnych metod wymaganych przez obrzędy religijne wymogi ust. 1 (czyli ogłuszenia) nie mają zastosowania, pod warunkiem że ubój ma miejsce w rzeźni”. Przytaczam bardzo precyzyjnie, by nikt nikogo nie wprowadzał w błąd powołując się na Unię Europejską. Również kuriozalnym jest twierdzenie, że jak u nas nie będzie uboju rytualnego bydła, bo jak mamy rozumieć, w przypadku kręgowców, jakimi są ptaki, przesłanka moralna zakazu uboju bez ogłuszenia już sumień osób kochających zwierzęta nie drażni, to łatwiej nam będzie sprzedawać mięso na rynek unijny.

Warto zauważyć (dane z raportu Biblioteki Kongresu USA), że spośród wszystkich krajów Europy (UE i pozostałe) nie ma ograniczeń uboju rytualnego w 33 krajach, w 5 krajach jest wymóg wcześniejszego ogłuszenia, w kolejnych 5 krajach wymagane ogłuszenia po wykonaniu cięcia, a w jednym kraju, Finlandii, wymagane jest znieczulenie (sedacja) w czasie uboju. Jeszcze raz powtórzę, że jeżeli nie będzie uboju w Polsce, to z zadowoleniem przeprowadzą go w innych krajach unijnych, ze stratą dla polskich rolników i przedsiębiorców, a także z większym cierpieniem zwierząt transportowanych na duże odległości do innych krajów.

Szanowni Rolnicy, determinacja posłów i senatorów broniących polskiego rolnictwa może nie wystarczyć, by zablokować ten, jak wszystko wskazuje, znowu szkodliwy projekt ustawy. Ideologiczny sojusz Zjednoczonej Prawicy z ortodoksyjną Lewicą oraz częścią pozostałej opozycji może szkodliwe zapisy przeforsować. Proszę liderów polskich organizacji rolniczych o czujność i wytężoną pracę, by do tego nie dopuścić.

Osobną kwestią, szczególnie bolesną dla mnie, człowieka prawicy, konserwatywnej, opartej na polskiej tradycji wizji rozwoju ojczyzny, jest samobójstwo polityczne Prawa i Sprawiedliwości na wsi, co szczególnie uderza w lokalnych działaczy samorządowych i Parlamentarzystów ciężko pracujących o zdobycie głosów w środowiskach mniejszych miejscowości, tej Polski poza Warszawą i wielkimi miastami. Ci wartościowi ludzie, którzy nie znajdą się przecież w kolejnych wyborach na czołowych miejscach list, są takimi decyzjami, jak uderzająca w interesy wsi i rolnictwa ustawa o ochronie zwierząt, czy inne działania wyzwalające niechęć do PiS, skazani na klęskę, podobnie jak cała formacja. Zjednoczona Prawica jest Polsce potrzebna i nie wolno jej z powodu różnych nieprzemyślanych fanaberii niszczyć.

(hs za: Jan Krzysztof Ardanowski/FB)

Co sądzisz na ten temat?

podoba mi się 0
nie podoba mi się 0
śmieszne 0
szokujące 0
przykre 0
wkurzające 0
facebookFacebook
twitterTwitter
wykopWykop
komentarzeKomentarze
REKLAMA

komentarz (0)

Brak komentarza, Twój może być pierwszy.

Dodaj komentarz

REKLAMA