Zamknij
REKLAMA

W Sopocie będą usypiać dziki zastrzykami, a potem utylizacja! Czy to rozwiązanie wprowadzone będzie również w Gdyni?

16:28, 21.11.2020 | Mariusz Sieraczkiewicz/foto pixabay.com
Skomentuj
REKLAMA

Dziki w Sopocie stały się utrapieniem dla mieszkańców Brodwina, Przylesia i Kamiennego Potoku. Nie ma dnia, żeby Straż Miejska nie przyjmowała zgłoszeń związanych z obecnością tych zwierząt w przestrzeni miejskiej.

Władze Sopotu nie mogą ich wyłapać i wywieźć do lasu. Cały czas obowiązują restrykcyjne przepisy wprowadzone ze względu na ASF, czyli afrykański pomór świń. W całym kraju zdiagnozowano już ponad 100 ognisk tej zwierzęcej choroby.

Mieszkańcy skarżą się, że "sopockie" dziki niszczą trawniki, ogródki, demolują śmietniki, atakują inne zwierzęta i stanowią poważne zagrożenie dla kierowców i pieszych.

Na podstawie rozporządzenie wojewody pomorskiego władze Sopotu muszą odłowić i uśmiercić 20 osobników.

– Zakaz odłowu i wywożenia dzików poza powiat wynika z ogólnie obowiązujących przepisów wydanych prze ministra środowiska z uwagi na ASF. Na tą chwilę żaden podmiot: odwód łowiecki ani Nadleśnictwo Lasów Państwowych nie przyjmie żadnego dzika na swój teren. Także nie ma możliwości wywiezienia dzików poza Sopot – informuje Anna Dyksińska z Biura Promocji i Komunikacji Społecznej Urzędu Miasta Sopotu.

Podjęto decyzję wyłapania i farmakologicznego uśmiercenia dzików. W tym celu miasto Sopot podpisało umowę z weterynarzem.

– Dziki są odławiane za pomocą odłowni, tj. metalowej klatki, do której wchodzą dziki. Lekarz weterynarii podaje środek nasenny dla dzików, który powoduje uśpienie i zgon zwierzęcia. Następnie firma specjalistyczna odbiera zwłoki i przekazuje do zakładu utylizacyjnego. Metoda ta jest w miarę humanitarna i nie naraża na niepotrzebne cierpienie zwierząt – podkreśla urzędniczka.

W Gdyni 12 listopada odbył się odstrzał dzików w Małym Kacku. Jednak dotyczyło to jedynie osobników, które upodobały sobie tamtejsze ogródki działkowe.

Natomiast skargi na występowanie watah dzików płyną z wielu dzielnic. Nadleśnictwo Gdańsk (z siedzibą w Gdyni przy ul.Morskiej) wypowiada się jednoznacznie: "podział jest jasny - w lesie leśnicy (ew. myśliwi), w mieście służby miejskie. To kwestia przeszkolenia i wyposażenia. Zwłaszcza w Gdyni się sprawdza. Jest specjalny Eko - Patrol Straży Miejskiej (częste patrole wspólnie ze Strażą Leśną w lasach wokół miejskich) więc się wyszkolili i działa."

Po Małym Kacku mieszkańcy innych dzielnic wnioskują o interwencję. Władze nie podjęły jeszcze decyzji czy odbędą się kolejne odstrzały. Wyłapanie i uśpienie zastrzykiem jest przedstawiane jako bardziej humanitarne. Czy w Gdyni zostanie przyjęta ta forma nie wiadomo. Sprawa jest diagnozowana.

Decyzje zostaną ogłoszone i podane do publicznej wiadomości.

(Mariusz Sieraczkiewicz/foto pixabay.com)

Co sądzisz na ten temat?

podoba mi się 0
nie podoba mi się 0
śmieszne 0
szokujące 0
przykre 0
wkurzające 0
facebookFacebook
twitterTwitter
wykopWykop
komentarzeKomentarze
REKLAMA

komentarz (0)

Brak komentarza, Twój może być pierwszy.

Dodaj komentarz

REKLAMA