Zamknij
REKLAMA

Ścieżki rowerowe donikąd, brakuje na końcu "drzwi do lasu". Kartuscy radni nie zostawili na burmistrzu suchej nitki

22:55, 08.04.2021 | Mariusz Sieraczkiewicz/foto Andrzej Pryczkowski
Skomentuj
REKLAMA

Pomysły i decyzje burmistrza Kartuz od lat są oderwane od rzeczywistości. Bardzo często włodarz wyskakuje z inicjatywami, które nijak się mają do potrzeb mieszkańców i co gorsza nie są z nimi konsultowane.

Na ostatniej sesji Rady Miejskiej pojawił się temat ścieżek rowerowych. Radni byli zdziwieni "kreatywnością" burmistrza, który dekretuje budowę ścieżek przez las i na dodatek kończących się w bliżej nieokreślonych miejscach bez możliwości dalszej jazdy.

W Kartuzach i okolicach brakuje ścieżek, tak jak to jest w innych miastach, np. w Gdyni, którymi mieszkańcy mogliby bezpiecznie przemieszczać się w drodze do pracy cz szkoły.

Burmistrz uważa, że ludzie rowerami poruszają się przede wszystkim rekreacyjnie. Widać, pan Mieczysław nie dostrzega zmian, być może zatrzymał się na etapie, że rower to symbol dalekiego wschodu, a w Europie to nie środek transportu. Radni postanowili mu wytłumaczyć, że rower dziś odgrywa bardzo znacząca rolę w życiu człowieka. Bardzo wiele osób korzysta z bicykla jako środka poruszania się po mieście. I jest tych ludzi coraz więcej. Dlatego budowa ścieżek rowerowych wraz z zapleczem do drobnych napraw, dopompowania opon czy doładowania lamp rowerowych dziś to już nie fanaberia a działania, które dobrze zarządzany samorząd wdraża, oczywiście na podstawie diagnozy i konsultacji społecznych.

Ten trend jednak jeszcze nie Kartuz nie dotarł i to radni muszą wyedukować burmistrza. Może warto mu zafundować wycieczkę do miejscowości, w których ścieżki rowerowe są i mieszkańcy z nich korzystają? Na przykład do Gdyni czy Sopotu.

- Duże poruszenie i spore kontrowersje na marcowej sesji Kartuskiej Rady wywołał temat ścieżek rowerowych. Dyskusja, emocjonalne spięcia są naszą codzienną rzeczywistością. Bardziej zaskakujące były przytaczane fakty – podsumował obrady Rady Miejskiej Kartuz dotyczące ścieżek rowerowych, radny Andrzej Pryczkowski. - Otóż usłyszeliśmy, że wszystko jest w najlepszym porządku i idziemy w dobrym kierunku, zresztą tekst ten sam od lat. Między innymi dowiedzieliśmy że ścieżka Kartuzy- Łapalice ma się dobrze. Tymczasem odcinek Bilowo ul. Kasztanowa w stronę Łapalic - nie dość, że nic przy nim nie zrobiono, to w rzeczywistość tonie w błocie. Stan rozwoju kartuskich ścieżek zamiast słów niech przedstawią zdjęcia. Pierwsze to nasze połączenie z gminą Żukowo, a drugie wyjazd z Kartuz do Łapalic. Nic dodać, nic ująć.

[FOTORELACJA]10246[/FOTORELACJA]

Urząd Miasta zareagował. Na swoim profilu Kartuzy Stolica Kaszub pokazał jak powstają ścieżki rowerowe w mieście. Z tym tylko, że jest to wspomnienie sprzed 3 lat. A dziś? Miasto Kartuzy nie ma się czym pochwalić? Musi posiłkować się informacjami o inwestycjach sprzed lat?

- Nie rozumiem dlaczego upierają się że jest dobrze, skoro 8 czerwca 2019 roku został zorganizowany przejazd rowerowy po Kartuzach, który miał za zadanie przeanalizowanie stanu ścieżek rowerowych oraz bezpieczeństwa rowerzystów w mieście Kartuzy. Raport jednoznacznie wskazywał o tym że w Kartuzach jest bardzo dużo niebezpiecznych miejsc dla rowerzystów oraz pieszych, a ścieżki prowadzące donikąd to standard w mieście. Ścieżka jest i nagle się kończy. Dziwie się że Pan burmistrz o tym zapomniał, przecież sam nas zachęcał do wzięcia udziału w przejeździe. Miałam okazję uczestniczyć w tym wydarzeniu i bardzo dobrze pamiętam, co od tego czasu zostało poprawione, aby poprawić np. bezpieczeństwo rowerzystów, powiem Państwu co... - kompletnie NIC!!!, ale jak to mówią „jak się nie ma, co się lubi, to się lubi, co się ma” tak ewidentnie do sprawy podchodzi burmistrz zamiatając problem pod dywan. Odnoszę wrażenie, że to standard w wydaniu obecnej władzy – dodaje radna Klaudia Kałużna.

Podczas marcowej sesji radni skrytykowali działania burmistrza. Mimo jednego głosu poparcia, Mieczysław Gołuński nie potrafił obronić swojej tezy, że mieszkańcy Kartuz nie chcą ścieżek rowerowych przy ruchliwych drogach, bo wolą jeździć jedynie rekreacyjnie.

A właśnie to ruchliwe arteria wymagają wyprowadzenie z ruchu po jezdni rowerów, by zwiększyć bezpieczeństwo. Oddzielne trasy dla rowerów, zwłaszcza w okresie jesiennym, a nawet zimowym daje prawie 100 procentową gwarancję uniknięcia wypadków na jezdni z udziałem rowerzystów. Czy burmistrz tego nie rozumie? To może czas na oddanie stanowiska komuś, kto będzie potrafił reagować na potrzeby mieszkańców i wie, że mamy XXI wiek?

- W sprawie ścieżek jest jakiś odzew ze strony kartuskiego urzędu. Najogólniej otrzymaliśmy sygnał mówiący, że oto jest dobrze, zrobiliśmy dużo, a najładniej wyszły fotki. Jaka jest rzeczywistość ? Z Kartuz ani do Kartuz nie ma połączeń rowerowych. Co to oznacza? W skali województwa jesteśmy odcięci od istniejącej i stale rozbudowywanej sieci ścieżek, będących jednym z impulsów rozwoju turystycznego. A w wymiarze gminnym mamy zupełnie odcięte od naszego miasta wsie . W ten sposób Kartuzy stają się samotną wyspą i są zamknięte dla rowerzystów. Podobno ścieżki rowerowe są po to, aby łączyć. Najlepiej do wyobraźni przemawiają obrazy, a więc wlot z Kartuz na Łapalice, Brodnicę Górną, Kiełpino, Żukowo, Grzybno i Prokowo. Prawda, że od ścieżek aż gęsto? - podsumowuje radny Pryczkowski.

(Mariusz Sieraczkiewicz/foto Andrzej Pryczkowski)

Co sądzisz na ten temat?

podoba mi się 0
nie podoba mi się 0
śmieszne 0
szokujące 0
przykre 0
wkurzające 0
facebookFacebook
twitterTwitter
wykopWykop
komentarzeKomentarze
REKLAMA
REKLAMA

komentarz (1)

MikiMiki

0 0

Najbardziej krytykują radni z ponad dwudziestoletnim stażem w radzie. Co oni robili przez tyle lat? 17:29, 13.04.2021

Odpowiedzi:0
Odpowiedz

REKLAMA
0%