Zamknij
REKLAMA

Bił pasierba i zostawił film w telefonie

00:15, 30.01.2020 | Mariusz Sieraczkiewicz
REKLAMA
Skomentuj

Sprawa dotyczy miejscowości Kamienna Góra na Dolnym Śląsku, jednak jest tak poważna i społecznie ważna, że postanowiliśmy ją przedstawić naszym czytelnikom. O przemocy w rodzinie nagrywa się filmy, drukuje plakaty,organizuje kampanie i przede wszystkim mówi mówi bardzo dużo. No właśnie mówi się... i jakoś z tego mówienia nie za wiele wychodzi.

Dziś całą Polskę obiegła dramatyczna informacja o maltretowaniu 6 latka, który stał się workiem do bicie dla swojego ojczyma. Wszystko wyszło na jaw przez telefon komórkowy, który oprawca sprzedał przypadkowej osobie. Nabywca znalazł w kupionym z ogłoszenia telefonie film, na którym widać było dorosłego mężczyznę znęcającego się nad, jak się później okazało, 6 letnim dzieckiem. Nie wykasował filmu, poszedł na policję i pokazał co znalazł.

Policjanci szybko namierzyli sprawcę. Okazało się, że to ojczym, który od wielu miesięcy znęcał się nad małym 6 letnim chłopcem, swoim pasierbem. Maltretowane dziecko miało siniaki na całym ciele, było bite od wielu miesięcy.

Naturalnie nikt z sąsiadów niczego nie słyszał i nie widział. Nie słyszeli płaczu przez ścianę, nie zwrócili uwagi na siniaki na twarzy dziecka. Typowa polska znieczulica w myśl zasady lepiej się nie wtrącać, po co sobie robić kłopoty.

Opieka społeczna dzisiaj przyznała, że jakiś sygnał nawet dostała, ale zrobili tylko rozpytanie wśród sąsiadów. Na sprawdzenie dzieci nie starczyło im czasu i ochoty. Sąsiedzi powiedzieli, że wszystko jest ok więc pracownicy opieki społecznej uznali, że mają podkładkę na to że coś zrobili. Do mieszkania by sprawdzić stan dzieci nie weszli.

W tym samym czasie sadysta, spokojnie dzień w dzień znęcał się nad chłopcem.

W czterech ścianach, od sierpnia 2019 roku chłopiec przeżywał gehennę. I tylko czysty przypadek, tudzież niefrasobliwość mężczyzny sprawiła, że sprawa wyszła na jaw.
W czasie obdukcji u dziecka ujawniono:
- podbiegnięcia krwawe w okolicach głowy,
- siniaki tułowia,
- siniaki na plecach
- siniaki na rękach
- siniaki na udach
- nieleczone złamanie kości ramiennej

Prokurator zarzucił 38-latkowi psychiczne i fizyczne znęcanie się na chłopcem ze szczególnym okrucieństwem.

Zarzuty obejmują m.in.
- wyzywanie,
- grożenie śmiercią,
- zmuszanie do wykonywania określonych czynności
- popychanie,
- szarpanie,
- bicie otwartą ręką w twarz,
- bicie nasadą dłoni w tył głowy
- bicie po całym ciele
- wykręcanie rąk i nóg
- szarpanie za ucho.

Wszystko to wobec malutkiego 6 letniego dziecka!

Ojczym sadysta siedzi w areszcie, zostanie osądzony i skazany na długie więzienie.

- A ja mam do Państwa jedno pytanie – mówi Rafał Gaweł, Polak mieszkający w Norwegii, zajmujący się m.in. takimi przypadkami. - Czy uważacie, że nasze państwo dobrze broni dzieci przed przemocą? Bo ja, uważam, że nie robi nic.

My mamy podobne zdanie. Mało tego, sądy dysponując pokaźnym materiałem dowodowym nakazują matkom kontakty dzieci z ojcami. Dopiero lament się podnosi, kiedy wydarzy się tragedia. Z sytuacją pełną agresji, wyzwisk i przemocy mamy do czynienia w opisywanej przez nas sprawie w Kartuzach. Jak sytuacja wygląda w Gdyni? Póki co owiana jest ogromną tajemnicą. Gdyński Sąd Rodzinny też wynajduje wiele powodów, by nie przerywać kontaktów matek z dziećmi z ich oprawcami. Nawet nagrania filmowe, na których widać próbę porwania są dla sądu mało wiarygodne. Zeznania świadków naciągane. Dopiero specjalnie zwoływane superwizje z jednoznaczną opinią mówiącą, że ojciec nie powinien w żaden sposób mieć kontaktu z dzieckiem stają się dla sądu powodem do wydania orzeczenia. I dopiero kończy się gehenna matki i dziecka.

A co z okresem, w którym w wyniku niekompetencji i opieszałości sądu ofiary cierpią, a oprawca zasłania się decyzją sądu i żąda widzeń? Może czas,  by sędziowie też zaczęli ponosić odpowiedzialność za złe decyzje???

Sprawą przemocy wobec dzieci w Gdyni przyjrzymy się mocniej.

- Opieka społeczna, prokuratury, policja działają dopiero wtedy gdy już coś się stanie. Gdy dziecko zostanie zabite, zakatowane, zagłodzone, zgwałcona, pobite - wtedy służby przystępują do działania – dodaje Rafał Gaweł. - Nikt nie stara się zapobiegać tragediom, celowo pisze nikt bo opieka społeczna w naszym kraju jest pod tym względem w dużym stopniu systemowo niewydolna, świadczy o tym ilość przypadków zakatowanych dzieci.

Pan Rafał ma również dość odważny pomysł. 

- Czas na zmiany. Czas na powołanie polskiego odpowiednika norweskiego Barnevernet, czyli instytucji, która będzie reagowała na najmniejszy sygnał o krzywdzeniu dziecka. Tak jak dzieje się w Norwegii – przedstawia swój wniosek. - I bardzo proszę nie wierzcie w historie o odbieraniu dzieci bez powodu. Mieszkam w Norwegii i przeanalizowałem kilka takich historii. Niestety we wszystkich, które poznałem były poważne zastrzeżenia wobec zachowania rodziców, mimo że oni sami mówili, że wszystko było w porządku. 

(Mariusz Sieraczkiewicz)

Co sądzisz na ten temat?

podoba mi się 0
nie podoba mi się 0
śmieszne 0
szokujące 0
przykre 0
wkurzające 0
facebookFacebook
twitterTwitter
wykopWykop
komentarzeKomentarze
REKLAMA

komentarz (1)

xxxxxx

0 0

masakra 00:48, 30.01.2020

Odpowiedzi:0
Odpowiedz

REKLAMA
© mlodagdynia.pl | Prawa zastrzeżone