Zamknij
REKLAMA

40 lat temu zaczęła się Solidarność!

10:46, 15.08.2020 | hs za: gdynia-1980.pl/Danuta Sadowska

15 sierpnia 1980 roku był pierwszym dniem pracy 21 letniego Andrzeja Kołodzieja w w gdyńskiej Stoczni im. Komuny Paryskiej. Poprzedniego dnia wieczorem na wspólnej naradzie m.in. z Borusewiczem, Gwiazdą i Wałęsą ustalono, że zawiezie ulotki do Komuny Paryskiej i zorganizuje strajk.

Z inicjatywy Bogdana Borusewicza grupa młodych opozycjonistów z WZZ przygotowała akcję ulotkową i zainicjowała 14 sierpnia 1980 r. strajk w Stoczni Gdańskiej. Strajkujący opanowali Stocznię. Wybrano Komitet Strajkowy, na czele którego stanął Lech Wałęsa. 15 sierpnia z samego rana w Stoczni im. Komuny Paryskiej w Gdyni strajk zainicjował 21-letni Andrzej Kołodziej, przyjęty poprzedniego dnia do pracy młody działacz WZZ. SKP była największym i pierwszym w Gdyni zakładem, który ogłosił strajk. Informacja o strajkującej Stoczni błyskawicznie rozeszła się po innych zakładach pracy w Gdyni i okolicznych miastach.

Pierwszego dnia strajku Andrzej Kołodziej nie zawahał się wziąć odpowiedzialności za całość strajku. Nie podjął też rozmów z dyrekcją, mimo usilnych prób ze strony kierownictwa Stoczni. Uznał, że najpierw strajkujący muszą ustalić i określić postulaty, a te mogą i tak wykraczać poza kompetencje dyrektora stoczni. Ponadto uznał konieczność wspólnego działania z innymi strajkującymi zakładami, przede wszystkim ze Stocznią Gdańską, która, według wcześniejszych ustaleń organizatorów akcji strajkowej, miała reprezentować wszystkich strajkujących na Wybrzeżu w rozmowach z władzami. Szkoda, że Wałęsa, przewodniczący Komitetu Strajkowego w Stoczni Gdańskiej o tym nie pamiętał, kiedy rozpoczął rozmowy i w końcu, 16 sierpnia, podpisał porozumienie z dyrektorem uwzględniające tylko postulaty gdańskich stoczniowców.

Kołodziej działał w sposób zdecydowany i celowy. Mimo iż nie znał praktycznie zakładu ani ludzi, potrafił w pierwszym dniu pracy przekonać do strajku kilka tysięcy stoczniowców. Już 15 sierpnia w SKP opracowano postulaty strajkowe, które były wzorem dla innych, podejmujących strajk, zakładów. Postulaty układano i omawiano wspólnie. Demokratycznie przyjmowano przez aplauz każdy postulat. Tego samego dnia listę postulatów przekazano do Stoczni Gdańskiej, gdzie zostały publicznie odczytane. 15 z nich weszło do ogólnej listy 21 postulatów opracowanych i przyjętych przez Międzyzakładowy Komitet Strajkowy w dniu 17 sierpnia.

Kołodziej nie zawahał się też wziąć odpowiedzialności za zajęcie radiowęzła i drukarni – a miało to ogromne znaczenie dla organizacji strajku. W SKP całe życie strajkowe toczyło się publicznie na placu przed bramą. To tu codziennie wieczorem delegaci do MKS zdawali relację z obrad i wszystkiego, co działo się w Gdańsku. Miało to ogromny wpływ na postawę i konsolidację załogi, no i oczywiście na atmosferę. To był „ich wspólny” strajk.Niezwykle ważną rolę w historii strajku sierpniowego odegrała działalność Wolnej Drukarni Stoczni Gdynia, co zdecydowanie wyróżnia Gdynię. Wolna Drukarnia Stoczni Gdynia była podstawą poligrafii strajkowej w całym Trójmieście podczas strajku. Zasięg je działania nie ograniczał się tylko do Trójmiasta – zorganizowano z ochotników grupy kolporterów, które dowoziły ulotki do innych miast lub podkładały je w pociągach dalekobieżnych, by w ten sposób informacja docierała również w głąb kraju. W sytuacji blokady informacyjnej, którą władze objęły Trójmiasto, miało to ogromne znaczenie.

W Gdańsku dyrektor nie zgodził się na przekazanie stoczniowej drukarni na potrzeby strajku i Wałęsa nie tylko przyjął tę decyzję, ale nawet postawił straż przed wejściem do drukarni, aby nikt nie naruszył decyzji dyrektora. Prawdą jest, że w SKP dyrektor również odmówił wydania kluczy do drukarni, ale tutaj Kołodziej nie zawahał się – po prostu wyważono drzwi. Podobnie wyglądała sprawa radiowęzła – w SKP zajęto go siłą. Dzięki temu wszyscy na placu strajkowym i za bramą wiedzieli, co się dzieje. Dzięki temu wszyscy mogli brać udział w dyskusji nad postulatami i decyzjami, łatwiej przekazywano informacje z innych zakładów i z MKS, wspólnie układano piosenki… Wspólnie też podejmowano decyzje o wyrzucaniu ze Stoczni łamistrajków czy o przyjmowaniu powracających z urlopów. Już 18 sierpnia do SKP zgłosili się aktorzy Teatru Dramatycznego z Gdyni, którzy swoimi występami postanowili wesprzeć strajkujących. W Gdańsku nie odważono się przejąć radiowęzła wbrew zakazowi dyrektora. Decyzje podejmowane były w Sali BHP, do której zwykli stoczniowcy nie mieli dostępu, tam obradowali i podejmowali decyzję ich przedstawiciele. Ten podział na zwykłych i wybranych próbowała wykorzystywać Służba Bezpieczeństwa do siania fermentu i niezadowolenia wśród strajkujących.

Kołodziej, stojący na czele strajku w SKP, nie wahał się wyrzucać za stoczniową bramę członków PZPR, kierowników czy osób deklarujących się jako przeciwnicy strajku. Dyrektor SKP był przez pewien czas odizolowany i pilnowany przez stoczniowców. SKP była jednak wzorowo zabezpieczona i pilnowana przez strajkujących.

W SKP rozpoczęła też działalność Poczta Strajkowa. Kolorowe pieczątki, posłańcy roznoszący listy – to był charakterystyczny klimat Gdyni, dumnej ze strajku, ale i pomysłowej, organizującej się i wspierającej nawzajem. Podczas publicznej debaty, której domagał się dyrektor, drugiego dnia strajku w SKP, 16 sierpnia, Kołodziej wymusił na nim zgodę na uruchomienie funduszu socjalnego na potrzeby strajkujących! Tego nie uzyskano w żadnym innym zakładzie. Dzięki temu SKP mogła wspierać mniejsze, strajkujące zakłady, którym oddawano część żywności.

Od początku strajku do SKP zaczęły przybywać delegacje zakładów pracy, nie tylko z Gdyni, ale też z Rumi, Redy, Wejherowa, Sopotu. Stocznia Komuny Paryskiej stała się centrum strajkowym dla Gdyni i okolicznych miast. Delegacje przyjeżdżały z deklaracjami poparcia i pomocy oraz ze swoimi postulatami. W SKP otrzymywały informację o zasadach i sposobie prowadzenia strajku i o centrum dowodzenia w Stoczni Gdańskiej. Większość zakładów zawoziła jednak swoje postulaty nie do Gdańska, lecz do SKP. Część zakładów, jak na przykład CZSS „Społem” POSTI, oddział w Gdyni i WAN-Gdynia przedstawiła swoje postulaty strajkowe już 16 sierpnia, drugiego dnia strajku w Gdyni.

Sierpień 1980, Gdynia, Stocznia im. Komuny Paryskiej, przemawia lider strajku, spawacz Andrzej Kołodziej.

Piętnasty sierpnia był jego pierwszym dniem pracy w tym wielkim zakładzie. Nic dziwnego, że agitujący za strajkiem, nieznany nikomu 21-letni chłopak, został początkowy potraktowany przez stoczniowców jako prowokator. Uwiarygodniły go dopiero ulotki Wolnych Związków Zawodowych, domagające się przywrócenia do pracy w Stoczni Gdańskiej Anny Walentynowicz, Lecha Wałęsy i właśnie Andrzeja Kołodzieja. Gdy w końcu uformował się pochód zmierzający pod dyrekcję gdyńskiej stoczni, młody działacz „szedł ze wszystkimi” – najzwyczajniej w świecie nie wiedział jeszcze gdzie znajduje się ten budynek. Na miejscu okazało się, podobnie jak dzień wcześniej w Stoczni Gdańskiej, że nie ma chętnych wśród starszych stoczniowców, aby pokierować strajkiem, z obawy na bardzo prawdopodobne późniejsze represje. Chcąc nie chcąc liderem protestu w zupełnie obcym środowisku staje się właśnie Kołodziej i to on, dwa tygodnie później, przejdzie do historii, podpisując w gdańskiej Sali BHP, jako wiceprzewodniczący Międzyzakładowego Komitetu Strajkowego, słynne Porozumienia Sierpniowe.

 

 

 

(hs za: gdynia-1980.pl/Danuta Sadowska)

Co sądzisz na ten temat?

podoba mi się 0
nie podoba mi się 0
śmieszne 0
szokujące 0
przykre 0
wkurzające 0
facebookFacebook
twitterTwitter
wykopWykop
komentarzeKomentarze
REKLAMA

komentarz (0)

Brak komentarza, Twój może być pierwszy.

Dodaj komentarz

REKLAMA