Zamknij
REKLAMA

Przeładowane szkoły będą jeszcze bardziej przeładowane?

07:39, 31.07.2020 | Mariusz Sieraczkiewicz/foto google.maps
Skomentuj
REKLAMA

Czas pandemii pozwolił na kilka miesięcy zapomnieć o przeładowanych szkołach i zajęciach na zmiany. Wszyscy z lekcjami mieścili się w godzinach dopołudniowych. Jednak zbliża się nowy rok szkolny i czy uczniów kilku gdyńskich szkół znów czeka powrót do domu po godz. 16?

Najwięcej kontrowersji wzbudza nabór w Szkole Podstawowej nr 16 na Pustkach Cisowskich.

Bryza pyta: „Co z tą zmianowością w szkołach na poziomie 1,0 zapowiadaną przez Pana wiceprezydenta Bartoszewicza?

Przeliczniki współczynnika zmianowości nie doczekały się w Gdyni ujednolicenia. Nie ma jasno określonych wskaźników – które sale należy liczyć do bazy wyjściowej, a które nie. Potem okazuje się, że Urząd Miasta przedstawia swój wynik określający wysokość współczynnika, a rodzice mają swoje wyliczenia. Rzadko one się pokrywają.

Pan Bartoszewicz wygłosił obszerny wykład podczas styczniowej sesji Rady Miasta, podczas której bardzo dużo mówił o swojej strategii dla gdyńskiej oświaty na lata 2020-2030.

Jednym z elementów tej strategii miało być ograniczenie zmianowości w szkołach, tak by osiągnąć współczynnik 1,0 aby uczniowie kończyli zajęcia o 14 tej 15 tej a nie o 18:15 lub 19:00, jak to się zapowiada w zbliżającym się roku szkolnym w kilku placówkach.

SP 16 jest jedną z dwóch szkół o najwyższym współczynniku zmianowości w Gdyni w tym roku szkolnym, który wyniósł tu aż 1,72. (tu warto zaznaczyć, że Pan Bartoszewicz przy użyciu kreatywnej arytmetyki wykazuje, że współczynnik ten wynosi ok. 1,4)

W SP16 w zbliżającym się roku szkolnym, współczynnik ten zamiast zmaleć, pozostanie niezmieniony lub wzrośnie!

Tak wysoki współczynnik wynika z ilości dostępnych sal lekcyjnych i nie uwzględnia ilości godzin edukacyjnych jakie wynikają z podstawy programowej w klasach 7 i 8.” - kontynuuje Sławomir Januszewski ze Stowarzyszenia Bryza.

Co powinno na logikę zrobić miasto? Zmniejszyć liczbę klas (oddziałów) lub ograniczyć nabór do przeładowanej placówki.

- Zamiast tego dyrekcja robi dodatkowy nabór do klas czwartych. Jest tak zdeterminowana, że uczniów tych szuka nawet poprzez ogłoszenia parafialne! - komentuje S. Januszewski. - W szkole funkcjonują już 4 klasy trzecie, które są niepełne. Łącząc je, można utworzyć trzy klasy czwarte w nowym roku szkolnym. Zamiast tego dyrekcja próbuje uzupełnić istniejące cztery klasy, żeby współczynnik jeszcze "poprawić".

Pokazuje to, że w Gdyni brak transparentnych mechanizmów prowadzenia naboru. Z jednej strony władze zakazują naboru do zerówek w szkole, która przeładowania nie ma i mogłaby stworzyć najmłodszym komfortowe warunki nauczania (chodzi o SP 52 na Grabówku), a z drugiej pozwala się na nabór w szkole,która miała w zeszłym roku szkolnym jeden z najwyższych współczynników zmianowości.

Nie będę wchodził w szczegóły bo to skomplikowana materia, ale mamy pytania – podsumowuje Sławomir Januszewski. - Czy Wydział Edukacji i wiceprezydent Bartoszewicz w ogóle nad tym panują? Czy likwidacja jakiejkolwiek placówki szkolnej w tej sytuacji jest uzasadniona i rozsądna? Gdzie w tym wszystkim dobro dzieci?

(Mariusz Sieraczkiewicz/foto google.maps)

Co sądzisz na ten temat?

podoba mi się 0
nie podoba mi się 0
śmieszne 0
szokujące 0
przykre 0
wkurzające 0
facebookFacebook
twitterTwitter
wykopWykop
komentarzeKomentarze
REKLAMA

komentarz (1)

Skumbrie w tomacieSkumbrie w tomacie

1 0

...jest dobro p. Szczurka et comrades i czego jeszcze chcecie? Głosowaliście na "samorządność" to macie. 20:46, 31.07.2020

Odpowiedzi:0
Odpowiedz

REKLAMA
TEST