Zamknij
REKLAMA

"Ludzie pomocy dziś rano spalił się mój dobytek. Nie mam nic" - o wsparcie prosi pan Rafał z Gdańska

08:42, 05.05.2021 | Mariusz Sieraczkiewicz za: pomagam.pl
Skomentuj
REKLAMA

"Wszystko pochłonął ogień, a czego nie ogień to woda i zapach. Na szczęście dzieci żyją i mają się całkiem dobrze psychicznie. Rączka synka trochę poparzona, ale jest bardzo dzielny. Dziękuję wszystkim za każdą pomoc i tą materialną i tą finansową. Dziś sąsiadka założy zbiórkę na którą bezpiecznie będzie można wpłacać wsparcie. Mój nr tel. 575 704 321" - napisał na FB pan Rafał, który w czasie majówki stracił cały dorobek życia.

Tu można wesprzeć: https://pomagam.pl/39ed6f

[FOTORELACJA]10270[/FOTORELACJA]

Tak opisuje swoją obecną sytuację:

Nazywam się Rafał, jestem samotnym ojcem. Wychowuję dwóch wspaniałych synów bliźniaków - Marcela i Łukasza. Razem tworzymy szczęśliwą rodzinę. Robię wszystko aby moje szkraby były szczęśliwe. W moim życiu, dzieci są na pierwszym planie. Wszystko co robię, robię dla nich. Mimo ogromu miłości jaką im daję, życie jest bardzo ciężkie. Jestem osobą niepełnosprawną. Pracowałem fizycznie na budowie. Tam uległem wypadkowi. Skutkiem czego mam w kręgosłupie wszczepione dwa implanty. Nie mogę podejmować żadnych prac fizycznych. Mimo niepełnosprawności biorę każde zlecenie jakie się trafia. Ostatnio pracowałem na stanowisku ochroniarza w pobliskiej Galerii Handlowej. Sytuacja spowodowana lockdownem, sprawiła przestoje w mojej pracy. W rezultacie w miesiącu przepracowałem 4 dni. Marna perspektywa, jeżeli ma się do utrzymania dwójkę dzieci. Jednak najgorsze miało dopiero nadejść. 

1 maja o godzinie ok 6:15 moje życie stanęło w płomieniach. W wynajmowanym przeze mnie domu, wybuchł pożar. 

W pierwszym momencie próbowałem stłumić ogień, jednak  z takim żywiołem, w pojedynkę nie było szans. Chwyciłem moje dzieci pod pachę i zaczęliśmy uciekać. Do dzisiaj słyszę ich płacz i krzyk. Zostawiłem je na zimnym dworze i w leciałem z powrotem. Chciałem ratować swój dobytek, jednak ogień z tłamsił wszystko. Stałem w bieliźnie i nie mogłem nic zrobić. 

Sąsiedzi szybko zaoferowali swoją pomoc, zaopiekowali się dziećmi. 

W jednej chwili straciłem wszystko, NIE ZOSTAŁO NIC. 

Brak domu, pieniędzy, ubrań, chęci do życia. 

Jednak w śród nas, są dobrzy ludzie. Dzięki ich pomocy w tym momencie udało się wynająć mieszkanie dla mojej rodziny. Jednak wachlarz potrzeb jest tak ogromny, że nie jestem w stanie tego ogarnąć myślami. 

Mieszkanie jest puste, potrzebuje wszystkiego aby mógł wystartować.  Muszę odbudować poczucie bezpieczeństwa u moich synów. Mimo swojego małego wieku, wiedzą co się stało. Cieszą się z każdej rzeczy, którą dostaną. Mają świadomość sytuacji w jakiej się znalazły. 

Bardzo proszę, o wsparcie mojej zbiórki. Potrzebuje pieniędzy aby móc zacząć wszystko od nowa. W pożarze ucierpiała moja dłoń, teraz całkowicie przez jakiś czas nie wrócę do pracy. A muszę z czegoś żyć. 

Zebrane środki będą w pełni przeznaczone na powrót mojej rodziny do normalnego życia. Na opłaty, żywność ubrania i wiele innych rzeczy bez których ciężko jest funkcjonować. Chciałbym bardzo, żeby moje dzieci zapomniały o tej tragedii, aby jak najszybciej wróciły do normalnego życia. 

Sam tego nie dokonam, i bardzo Was potrzebuje, pytanie:

czy Odpowiecie? 

Rafał

(Mariusz Sieraczkiewicz za: pomagam.pl)

Co sądzisz na ten temat?

podoba mi się 0
nie podoba mi się 0
śmieszne 0
szokujące 0
przykre 0
wkurzające 0
facebookFacebook
twitterTwitter
wykopWykop
komentarzeKomentarze
REKLAMA
REKLAMA

komentarz (0)

Brak komentarza, Twój może być pierwszy.

Dodaj komentarz

REKLAMA
0%