Zamknij
REKLAMA

Najmniejszy hotel dla zapylaczy? To ten w Orłowie

09:06, 05.04.2021 | hs za: UM Gdyni/fot. Marcin Mielewski
Skomentuj
REKLAMA

Czasami bywają dla nas uciążliwe, a dla osób uczulonych na ich jad są wręcz niebezpieczne. Jednak nikt nie ma wątpliwości, że to jeden z najbardziej pożytecznych gatunków owadów. A miód to tylko jeden z powodów, dla których pszczoły zyskały status zwierząt hodowlanych. Jak możemy pomóc tym owadom, zwłaszcza wiosną, gdy budzą się do życia? W całkiem prosty sposób. Tak, jak robimy to na przykład #wGdyni.

Być może moglibyśmy się obejść bez miodu, propolisu czy wosku. Sytuacja jest jednak bardziej dramatyczna. Wyginięcie pszczół pociągnie za sobą reakcję łańcuchową, która doprowadzi do niewyobrażalnej katastrofy. Bez pracowitych owadów kwiaty nie będą zapylane i rośliny przestaną się rozmnażać. Brak roślin oznacza głód w świecie zwierząt. Konsekwencje dla ludzi są łatwe do przewidzenia. Uważa się, że za wymieranie pszczół odpowiadają pestycydy, na szeroką skalę stosowane w rolnictwie. Często słyszy się też głosy, że owadom szkodzą rośliny modyfikowane genetycznie.

W Polsce żyje blisko 470 gatunków pszczół. Owadów zapylających jest jednak znacznie więcej i zapylają ponad 87% roślin na świecie. W mieście pszczoły zapylają np. jarzębinę, czarny bez, głogi, berberysy czy irgi. A owoce tych roślin to pożywienie np. dla ptaków. Dzięki temu, że nasi skrzydlaci przyjaciele mogą łatwo znaleźć pokarm, nie uciekają z miasta. Ich obecność niesie z kolei korzyści dla naszego ekosystemu. 

Ule na dachu Urzędu Miasta Gdyni

Domki dla zapylaczy na dachu urzędu, fot. Przemysław Kozłowski

Na dachu Urzędu Miasta Gdyni pszczoły mieszkają już trzeci rok. Obecnie rodziny pszczele będą wymieniane, ponieważ mroźna zima bardzo osłabiła gdyńską pasiekę. Do uli trafi nowy gatunek o nazwie Buckfast. To łagodna i pracowita rasa pszczół wyhodowana przez mnicha w angielskim opactwie Buckfast Abbey w latach 20. XX wieku.

W zeszłym roku w urzędowej pasiece odbyło się tylko jedno miodobranie, ale w tym roku liczymy na dużo ciepłych i słonecznych dni, a tym samym na więcej miodu.

Pszczoły na dachu urzędu cieszą się bliskością Parku Centralnego i nie brakuje im pokarmu. Poza tym te owady potrafią przebyć nawet 3 kilometry w poszukiwaniu pożywienia, co oznacza, że nasze „skrzydlate urzędniczki" obsługują spory kawałek Gdyni.

Wczesną wiosną 2019 roku Rada Miasta podjęła uchwałę, dzięki której mieszkańcy mają możliwość zakładania pasiek w ogrodach i na dachach budynków.

W myśl przepisów na posesji znajdującej się w granicach miasta będzie można posiadać do 8 rojów pszczół miodnych. Pasieki powinny znajdować się w odpowiedniej odległości od zabudowań sąsiedniej posesji lub – w przypadku konstrukcji stawianych na dachach – okien znajdujących się na tym samym bądź niższych piętrach. W obu przypadkach należy zachować minimum 15 metrów odstępu.

Aby zminimalizować obawy i ryzyko związane z użądleniami przez pszczoły, do hodowli w Gdyni dopuszcza się tylko te linie i gatunki owadów, których utrzymywanie jest dozwolone na terenie województwa pomorskiego.

Zresztą w Gdyni dbamy o zapylaczy nie tylko przez postawienie miejskiej pasieki i umożliwienie tego innym. Jest też wiele innych inicjatyw. To na przykład zakładanie łąk kwietnych, nasadzenia roślin miododajnych na terenach publicznych czy edukacja mieszkańców.

– Owady zapylające odgrywają bardzo ważną rolę w naszym ekosystemie – bez nich na Ziemi nie będzie życia. Dlatego jesteśmy dumni z tego, że już trzeci rok na dachu naszego Urzędu Miasta funkcjonuje pasieka, a jeszcze bardziej z tego, że gdynianie przyłączyli się do trendu pomagania pszczołom. W Gdyni powstają kolejne ule i mini pasieki, dzięki czemu mamy coraz więcej pszczół i owadów, które zapylają rośliny, a przez to nasz ekosystem zdecydowanie lepiej funkcjonuje – mówi Michał Guć, wiceprezydent Gdyni ds. innowacji.

Domek dla zapylaczy u Żeromskiego

Zdj. Sławomir Kitowski

W Orłowie pojawił się najmniejszy hotel dla zapylaczy. Inicjatorem umieszczenia domku dla pszczół i owadów zapylających na Domku Żeromskiego jest Sławomir Kitowski, prezes Towarzystwa Przyjaciół Orłowa.

– Nasz zabytkowy domek rybacki jest częścią zespołu wiejsko-letniskowego znajdującego się w rejestrze zabytków województwa pomorskiego. To jedno z najpiękniejszych miejsc na Wybrzeżu, pielęgnujemy jego wiejsko-letniskowy charakter. Mamy tu w okolicy mnóstwo ptaków, kaczki, łabędzie, mewy, szare wrony, więc dokarmiamy te najmniejsze, najsłabsze, czyli coraz liczniejszą, odrodzoną populację wróbelków. Zapraszamy teraz do zamieszkania pożyteczne owady: pszczoły murarki, trzmiele, biedronki, złotooki. To naturalni wrogowie mszyc, mączlików i komarów. Kiedyś te owady znajdowały schronienie w krytych słomą dachach, w ceglanych ścianach czy stogach siana. Nadużywając betonu, skazujemy te małe zwierzątka na stopniowe wyginięcie. Dlatego dzisiaj pomagamy im w przetrwaniu, instalując takie właśnie domki-hotele. Wcześniej zamontowaliśmy na Domku Żeromskiego karmniki i budki lęgowe. Przed domkiem mamy mały ogródek, gdzie wysialiśmy różne kwiaty miododajne, które zakwitają jeden po drugim, stosownie do ich pory. Mnóstwo spacerujących osób przystaje i robią pamiątkowe zdjęcia. Kolejnym sposobem na zwiększanie świadomości ekologicznej i klimatycznej były spotkania, a teraz są spacery przyrodnicze organizowane przez Towarzystwo Przyjaciół Orłowa, z których skorzystało łącznie około 2 tysięcy uczestników. Opracowujemy też mapę ziół Orłowa i Kolibek i sposoby ich zastosowania. Robimy to z pasji i pro publico bono: z życzliwością dla bliźnich – opowiada Sławomir Kitowski.

A jak my możemy pomóc pszczołom?

Tak naprawdę każdy z nas może pomóc tym owadom. W jaki sposób? Na przykład siejąc na swoim balkonie miododajne rośliny lub zioła. Albo robić domki, w których podamy pszczołom wodę z cukrem lub… miód. Obecnie takie pszczele hotele łatwo znaleźć w sklepach internetowych i nie tylko.

Pamiętajmy, że jeśli nie będzie interakcji pomiędzy roślinami i pszczołami miodnymi, nasz naturalny ekosystem przestanie istnieć. Pszczoły pomagają nie tylko we właściwym rozwoju upraw, ale są również kluczowe dla istnienia dzikich roślin, kwiatów i drzew.

(hs za: UM Gdyni/fot. Marcin Mielewski)

Co sądzisz na ten temat?

podoba mi się 0
nie podoba mi się 0
śmieszne 0
szokujące 0
przykre 0
wkurzające 0
facebookFacebook
twitterTwitter
wykopWykop
komentarzeKomentarze
REKLAMA
REKLAMA

komentarz (0)

Brak komentarza, Twój może być pierwszy.

Dodaj komentarz

REKLAMA
0%