Zamknij
REKLAMA

Rzecznik praw dziecka do MEN: uczniowie tłoczą się w przepełnionych klasach. A w Gdyni proponuje się proces zagęszczania

19:56, 11.09.2020 | PAP
Skomentuj PAP
REKLAMA

"W szkołach podstawowych wielu dzieciom pozostawia się możliwość kontynuacji nauki jedynie w przepełnionych klasach. Pomimo długotrwałego odosobnienia związanego z sytuacją epidemiczną - jej niekorzystnym wpływem na rozwój psychofizyczny i proces integracji dzieci - w wielu szkołach nie zapewniono dzieciom bezpiecznych warunków do nauki. Przyczyny tego stanu rzeczy należy doszukiwać się w decyzjach organów prowadzących o zwiększeniu liczebności uczniów w klasie" - napisał Pawlak do szefa MEN Dariusza Piontkowskiego.

Samorządy, wykorzystując pandemię i luki w przepisach, oszczędzają na szkołach, rozwiązując małe klasy, a uczniów umieszczają w przepełnionych oddziałach - zaalarmował rzecznik praw dziecka Mikołaj Pawlak. Zwrócił się do ministra edukacji o podjęcie działań w tej sprawie.

Rzecznik Praw Dziecka dostrzega problem zagęszczonych klas. Nie jest to sprawa świeża. Nie pojawiła się wraz z koronawirusem. Samorządu bardzo często w taki sposób "OPTYMALIZUJĄ" lokalną oświatę. Obecnie również w Gdyni mamy z takim procederem do czynienia. Bartosz Bartoszewicz od grudnia ub.r. promuje swój(?) pomysł likwidacji 2 szkół (SP 51 i SP 52) oraz przeniesienia SP 26 z ul. Tatrzańskiej (gdzie uczniowie w komforcie mogą uczestniczyć w procesie edukacji) do małego budynku przy ul. Wolności, gdzie czeka ich albo zmianowość albo olbrzymie zagęszczenie. I jedno i drugie nie jest prouczniowskie czy przyjazne dziecku. Jest przedmiotowym traktowaniem najmłodszych mieszkańców Gdyni.

Zdaniem RPD decyzje dorosłych doprowadziły do powstania u dzieci negatywnych stanów emocjonalnych, które mogą zaburzyć ich harmonijny rozwój poznawczy i psychofizyczny. Zacytował fragment listu napisanego przez rodziców dziecka z zespołem Aspergera: "Na wiadomość o łączeniu klas zareagował najpierw płaczem, a następnie stwierdził, że jeśli do takiego połączenia dojdzie i będzie on zmuszony do uczęszczania do szkoły, to odbierze sobie życie".

Uczniowie z autyzmem chodzą do Szkoły Podstawowej nr 52 na Grabówku. Bartoszewicz chce tą szkołę zlikwidować. Być może nikt do tej pory nie wytłumaczył mu ile krzywdy robi chorym dzieciom, które mając świadomość, że chodzą do likwidowanej (wygaszanej) placówki zamiast rozwijać się i walczyć z chorobą mogą mieć coraz większe stany lękowe.

Uporczywe trzymanie się pomysłu w dobie pandemii mocno wpływa na psychikę uczniów tych szkół. Jak widać, żeby być "prezydentem" od oświaty w Gdyni wystarczy mieć poparcie Wojciecha Szczurka, kompetencje i umiejętności pedagogiczne są zbędne.

Najgorsze w tym wszystkim jest to, że problem tzw. optymalizacji najbardziej dotyka najmłodszych. W wielu przypadkach to dzieci szukają w sobie winy. Wynika to z konstrukcji psychiki bardzo młodego człowieka. Tego chyba B. Bartoszewicz też nie wie.

Pawlak podkreślił, że szczególnie poważny jest problem dzieci, które rozpoczęły naukę w wieku 6 lat.

"W postępowaniu rekrutacyjnym dyrektorzy szkół zapewniali rodziców, że sześciolatkowie będą traktowani wyjątkowo, a mniej liczne klasy miały sprzyjać osiąganiu wyższych wyników w nauce i ułatwiać adaptację w środowisku szkolnym. Tymczasem ta mała liczebność klasy obecnie stała się powodem do jej rozwiązania" - zauważył.

Dodał, że z sygnałów, które otrzymuje wynika, że organy prowadzące szkół, tworząc plany redukcji klas, nie liczą się z negatywnymi opiniami komisji rad miejskich czy kuratoriów oświaty.

"W efekcie dyrektorzy szkół takie zmiany wprowadzają w życie nagle - czasami bez konsultacji nawet z radą szkoły i brania pod uwagę potrzeb dzieci" - zaznaczył rzecznik.

W jego opinii "organy państwa i samorządy oraz dyrektorzy szkół muszą pilnie działać na rzecz przywrócenia we wszystkich szkołach odpowiednich warunków do nauki, do czego zobowiązuje ich prawo". Pawlak sugeruje też wprowadzenie takich zmian w prawie oświatowym, które zabezpieczą utrzymanie dotychczasowych zespołów klasowych.

Rzecznik zwrócił się do szefa MEN o pilną analizę problemu i uregulowanie w przepisach liczby uczniów w oddziałach klas IV-VIII, podobnie jak to funkcjonuje w klasach I-III, w których nie może być więcej niż 25 uczniów w oddziale klasowym. Poleca też rozważenie wprowadzenia zasad rozwiązania oddziału.(PAP)

Autor: Karolina Mózgowiec

(PAP)

Co sądzisz na ten temat?

podoba mi się 0
nie podoba mi się 0
śmieszne 0
szokujące 0
przykre 0
wkurzające 0
facebookFacebook
twitterTwitter
wykopWykop
komentarzeKomentarze
REKLAMA

komentarz (0)

Brak komentarza, Twój może być pierwszy.

Dodaj komentarz

REKLAMA