Zamknij
REKLAMA

Czy gdyński szpital nie niesie pomocy potrzebującym i odstrasza pacjentów?

09:56, 19.06.2022 | Mariusz Sieraczkiewicz
Skomentuj
REKLAMA

O SORze Szpitala Miejskiego w Gdyni napisano już tak wiele, że gdynianie powinni być przyzwyczajeni do tego, co się tam dzieje. Jednak trafiają do niego nie tylko mieszkańcy naszego miasta...

Przekonał się o tym pan Mariusz z powiatu człuchowskiego, który przebywając w Gdyni doznał poważnego uszczerbku na zdrowiu.

Przebywając z przyjaciółmi w Gdyni uległem wypadkowi. Ale nie o przyczynach przykrego zdarzenia chcę opowiedzieć, ale podzielić się informacją jak działa służba zdrowia na Pomorzu, a konkretnie w dwóch szpitalach na tzw. SORze w Gdyni oraz w Chojnicach.” - zaczyna swoją opowieść.

Zjawiając się w gdyńskim szpitalu doznał swoistego szoku. Sala dla pacjentów była pełna oczekujących w różnym stadium, które zmusiło ich do udania się do lecznicy.

Jedni pojękiwali, drudzy nerwowo liczyli czas.

Czuło się napięcie i emocje osób zajmujących praktycznie wszystkie miejsca siedzące.

Jak się później okazało znalazłem się w dwóch odmiennych światach, a przecież dotyczy to tego samego kraju, a nawet województwa.” - mówi dalej poszkodowany.

Pierwsze wrażenie szybko prysło

Po zdarzeniu, w którym poważnie rozciął sobie głowę i po wezwaniu karetki pogotowia został należycie i profesjonalnie obsłużony przez ratowników medycznych (liczył, że z takim samym przyjęciem spotka się w gdyńskim szpitalu), trafił na SOR i szybko okazało się, że dalsza diagnoza stanu zdrowia to bardzo daleka perspektywa.

Po szybkim i profesjonalnym opatrzeniu przez ratowników z karetki pogotowia trafiłem na SOR do Szpitala w Gdyni. Poproszono abym cierpliwie czekał, poprosić mnie miał do gabinetu lekarz. Zobaczyłem na sali około 40 może 50 pacjentów, którzy oczekiwali na swoją kolej. Na samym początku pomyślałem, że w ciągu kilkudziesięciu minut każdy z nas zostanie przyjęty przez lekarza. Przecież są trzy gabinety i osoby poszkodowane potrzebujące natychmiastowej pomocy. Po kilkunastu minutach zorientowałem się, że najprawdopodobniej czynny jest tylko jeden gabinet. W między czasie co chwilę ktoś wykrzykuje podniesionym głosem – „ile będę jeszcze czekać!” Najbardziej sfrustrowane zaistniałą sytuacją były osoby starsze. Jeden wiekowy pan po prostu zniknął. Najprawdopodobniej dał sobie spokój. Po słowach wypowiedzianych w kierunku służby zdrowia wyszedł i więcej go nie widziałem. Może później wrócił, tego nie wiem.” - kontynuuje swoją opowieść pan Mariusz.

Przyjeżdżając do Gdyni nie brał w ogóle pod uwagę, że kiedykolwiek trafi do szpitala. Jednak życie pisze różne scenariusze i stało się tak, że musiał skorzystać z gdyńskiej opieki zdrowotnej.

Zderzył się z rzeczywistością, na którą nie był przygotowany...

Empatia to stan nie istniejący w Szpitalu Miejskim, a już na pewno na SORze.

Przez pomieszczenie z oczekującymi przewijali się różni pracownicy szpitala, lekarze, pielęgniarki, ratownicy medyczni, jednak oczekujący pacjenci nie leżeli w ich polu zainteresowań.

Niektórzy czekali już kilka godzin

Po blisko godzinnym oczekiwaniu, podjąłem wraz z przyjaciółmi decyzję o powrocie do domu. A dokładnie postanowiliśmy, że udamy się po drodze do szpitala w Chojnicach. Powodem takiej decyzji był fakt, że pani siedząca na wózku inwalidzkim oznajmiła, że czeka na wizytę u lekarza ponad 6 godzin, a przed nią były jeszcze przecież osoby oczekujące. Kolega dla pewności podszedł do informacji i zapytał się - „tak z doświadczenia ile będziemy czekać?”. Usłyszał odpowiedź – do 3 może 4 nad ranem. A było około godziny 19.00.” - mówi pan Mariusz.

Informacja, którą otrzymano od człowieka z rejestracji poraziła przyjezdnych. „A co jakby ktoś był rzeczywiście w stanie zagrożenia życia?” - pytali...

Ta permanentna znieczulica i brak nawet najmniejszej chęci zredukowania czasu oczekiwania dała gościom z powiatu człuchowskiego obraz gdyńskiej służby zdrowia.

Podejmując decyzję o powrocie do domu i skierowaniu się do chojnickiego szpitala kierowali się znajomością praktyk w nim obowiązujących.

I nie pomylili się!

W chojnickim szpitalu zostałem przyjęty o godzinie 21.15, a kartę informacyjną z leczenia szpitalnego otrzymałem o godzinie 21.45. W pół godziny zostałem zarejestrowany, dwukrotnie przyjęty przez lekarza, gdzie między innymi była zszyta rana. Z tego miejsca chcę podziękować pielęgniarkom, lekarzom i zarządzającym chojnickim szpitalem za profesjonalną obsługę poszkodowanego pacjenta.” - opowiada pacjent.

Po dotarciu do Chojnic i zgłoszeniu do szpitala został natychmiast obsłużony. Po pół godziny mógł wracać do domu. Standardy zajmowania się pacjentem w chojnickim szpitalu są, jak się okazuje, na najwyższym poziomie.

Nie można tego w ogóle powiedzieć o Szpitalu Miejskim w Gdyni.

Właściciel placówki medycznej, czyli firma Szpitale Pomorskie co chwile chwali się jaki to „wspaniały szpital”. Rzeczywistość jednak pokazuje, że nazwa „rzeźnia”, którą nadali lecznicy gdynianie nie jest ani na wyrost ani nieprawdziwa.

SOR gdyńskiej placówki odstrasza

"Zaledwie 3 godziny wcześniej znajdowałem się w innej rzeczywistości, gdzie był ból, cierpienie i niezadowolenie poszkodowanych oczekujących na natychmiastową pomoc. Ktoś za taki stan rzeczy przecież odpowiada? Aż się boję pomyśleć co będzie się działo w okresie wakacyjnym na SORze gdyńskiego szpitala, przecież jest to miejscowość licznie odwiedzana przez turystów z całej Polski i nie tylko? Czy szpital gdyński ma się stać niechlubną wizytówką miasta? A kto wie, może już taką jest. Uważam, że czas na pozytywne zmiany.” - podsumowuje pan Mariusz.

Do naszej redakcji cały czas docierają informacje o podejściu do pacjenta, które z Hipokratesem nie ma nic kompletnie wspólnego. Być może lekarstwem na tę chorobę gdyńskiej lecznicy byłaby jej likwidacja w obecnym stanie właścicielskim?

To „państwo w państwie” zamiast nieść pomoc naraża ludzi oczekujących na cierpienie i strach.

Czy taka jest rola służby zdrowia?

(Mariusz Sieraczkiewicz)

Co sądzisz na ten temat?

podoba mi się 0
nie podoba mi się 0
śmieszne 0
szokujące 0
przykre 0
wkurzające 0
facebookFacebook
twitterTwitter
wykopWykop
komentarzeKomentarze
REKLAMA
REKLAMA

komentarz (2)

BogdanBogdan

2 0

Dawno mnie tu nie było. Wchodze i widzę temat szpitala, a raczej tego czegoś co tylko udaje szpital. To jest skandal. Że jeszcze tego czegos ktoś nie rozpędził. Wstyd i hańba! Schorowani ludzie czekają po kilka godzin, czasami całą noc, by jasnie pan czy pani lekorz raczyli przyjąć. Kazałbym im pracowac za najniższa krajową, za takie podejście do pacjentów. Żadnych podwyżek! Żadnych premii. Nie podoba się to paszoł won! 23:27, 19.06.2022

Odpowiedzi:0
Odpowiedz

ten szpitalten szpital

1 0

to sami mordercy 14:13, 23.06.2022

Odpowiedzi:0
Odpowiedz

REKLAMA
0%