Zamknij
REKLAMA

Aleksandra Szumicka: najpierw zaniemówiłam, potem się popłakałam... bo przeczytałam: "Więc postanowione - Płynę dla Sławka"

22:42, 22.02.2021 | Mariusz Sieraczkiewicz/foto Aleksandra Szumicka
REKLAMA

Pani Aleksandra jest żoną Sławomira Szumickiego, byłego żołnierza Marynarki Wojennej, który przeszedł poważny udar. Teraz walczy o powrót do normalności. Niestety to są spore koszty. W walce postanowił ich wesprzeć Szymon Machnowski z Gdyni, który w ubiegłym roku przepłynął Wisłą z Włocławka do Gdyni dla małego Emilka. Teraz zmierzy się z królową polskich rzek od Goczałkowic do Gdańska.

Jak to się stało, że Szymon postanowił popłynąć dla Sławomira?

Sławomira??? "Sławomira" mamy jedynie w dokumentach. Proszę wybaczyć, ale to imię w pełnym brzmieniu, brzmi jakoś za poważnie, wręcz urzędowo i zupełnie nie odzwierciedla charakteru męża. Na co dzień mamy po prostu Sławka, skromnego, życzliwego i zwykłego faceta. Takiego zwykłego jak każdy z nas, jak Pan i ja i miliony ludzi na całym świecie, z pasjami, marzeniami, ambicjami, planami a nawet z zaletami i wadami. Choć nie ukrywam, że dla mnie, jako żony Sławek jest przekochanym i wyjątkowym facetem - wiadomo.

[ZT]43890[/ZT]

Wracając do tematu. Jak to się stało, że Szymon postanowił popłynąć dla Sławka? Sama nie wiem. Po części jest to pytanie do Szymona, bo to w jego głowie zrodził się ten szalony pomysł. Po prostu pewnego dnia odczytałam wiadomość na jednym z komunikatorów internetowych: "Cześć, pracowałem kiedyś z Twoim mężem. Daj znać, myślę, że mogę Wam pomóc choć trochę" i podał swój numer telefonu. Odczytałam wiadomość, ale przez moja głowę przemknęła myśl, że to kolejny gawędziarz internetowy. Oj tak, ilu to facetów zagaduje, pod pretekstem "chorego męża" to proszę mi wierzyć, można by liczyć w dziesiątkach miesięcznie. Potem okazuje się jednak, że z takiej rozmowy nie wynika nic, co mogłoby spowodować, że Sławek mocno stanie na nogi i zacznie biegać. Wręcz przeciwnie, mógłby dostać kolejnego udaru, dlatego staram się omijać takie wiadomości od nieznajomych. I tym razem zrobiłam dokładnie tak samo. Jednak po kilku dniach, Szymon nie poddał się, napisał ponownie i tym razem podjęłam konwersację. Okazało się, iż Szymon dotarł w jakiś mi nieznany sposób, być może przez wspólnych znajomych, do zrzutki internetowej, którą 2 lata temu utworzyłam dla męża na rehabilitacje i leczenie, gdzie opisałam dokładnie kim Sławek był i co go spotkało. Od słowa do słowa...porozmawialiśmy szczerze o codziennym życiu z osobą niepełnosprawną, o planach, o marzeniach, o potrzebach i...

... i najpierw zaniemówiłam, potem się popłakałam...bo przeczytałam: "Więc postanowione - Płynę dla Sławka".

Naprawdę, niewielu jest ludzi, tak empatycznych i wrażliwych na problemy innych. Nie chodzi tu tylko o Sławka, ale z tego, co mi wiadomo, Szymon pomagał już w identyczny sposób chorym dzieciom w tym Emilkowi, który zmaga się z wodogłowiem, epilepsją oraz innymi dysfunkcjami. Tak naprawdę śmiało można Szymona nazwać BOHATEREM. Poświęca swój wolny czas, umiejętności, ryzykuje własnym zdrowiem i życiem, by pomóc osobom potrzebującym. Nie oszukujmy się, spływ ma się rozpocząć już 28 lutego a zimę w tym roku mamy wyjątkowo srogą, co oznacza, że nie będzie to przysłowiowa bułka z masłem. Będą niskie temperatury, mroźne noce, lód, kry, co sprawi, że spływ będzie wyjątkowo extremalny. Kilkukrotnie prosiłam Szymona o przełożenie terminu spływu ze względu na warunki atmosferyczne i stan Wisły, jednak Szymon zapewniał mnie, że cały czas odpowiednio się przygotowuje i pozostaje mi jedynie mu zaufać i mocno, ale to naprawdę mocno trzymać kciuki.

Jakiej pomocy potrzebuje chory żołnierz?

Owszem, Sławek był żołnierzem Marynarki Wojennej, wiązał z nią swoje marzenia i rozległe plany. Niestety z dnia na dzień, z powodu udaru, stało się to niemożliwe. C W K L orzekła, iż Sławek już nigdy do Marynarki nie wróci. Jako żołnierz, otrzymał nieocenioną pomoc i wsparcie od dowódcy 44 Bazy Lotnictwa Morskiego w Siemirowicach, Pana Komandora Pawła Smereki, za którą to pomoc serdecznie dziękujemy. Sam proces od momentu zachorowania do zwolnienia Sławka z zawodowej służby wojskowej, zwłaszcza w dobie pandemii, przebrnięcie przez szereg procedur wojskowych, przepisów, badań był dla mnie nie dość, że nowy, to bardzo trudny, często niezrozumiały i logistycznie, z powodu ograniczeń ruchowych męża niewykonalny, jednak dzięki Panu Dowódcy udało się wszystko w miarę sprawnie "pozałatwiać" i dziś Sławek jako żołnierz, został przeniesiony w stan spoczynku.

Miedzy innymi dlatego, będę mówić o Sławku jako o pacjencie neurologicznym, gdyż udar nie różnicuje swoich ofiar pod względem zajmowanej funkcji zawodowej.

Żeby określić jakiej pomocy potrzebuje Sławek, przybliżę pokrótce czym jest udar. To nic innego jak niedotlenienie lub wylew krwi do mózgu, powodujące nieodwracalną śmierć komórek mózgowych (neuronów), które są odpowiedzialne za funkcje życiowe człowieka. Podczas takiego udaru człowiek w jednej chwili, może utracić zdolność poruszania kończynami, wzrok, słuch, zdolność porozumiewania się, zdolność postrzegania itp. a nawet umrzeć, jeśli udar był zbyt rozległy. Rodzaj, stopień, nasilenie utraconych funkcji, zależy głównie od tego, w której półkuli doszło do niedotlenienia czy wylewu, jak rozległy był to udar i jak szybko została udzielona pomoc medyczna.

Na szczęście mózg człowieka, posiada takie możliwości, że zdrowa półkula, lub też zdrowe neurony, można na nowo nauczyć, tego co udar odebrał pacjentowi. Jest to neuroplastyczność mózgu, inne zdrowe neurony przejmują funkcję tych nieodwracalnie uszkodzonych.

Niestety jest to proces długotrwały, wieloletni a nawet dożywotni, wymagający tysięcy powtórzeń tego samego działania. To trochę tak, jak z nowo narodzonym dzieckiem, Sławek musi się wszystkiego nauczyć na nowo. I tu z pomocą przychodzi szeroko pojęta, intensywna rehabilitacja neurologiczna. I takiej właśnie wymaga Sławek, by mógł wrócić do stanu sprzed udaru.

Niestety to, co oferuje NFZ, to zaledwie jedna tysięczna potrzeb osoby z tak rozległym udarem, jakiego doznał Sławek. Niestety też, terapia taka jest kosztowna, jeden turnus rehabilitacyjny to koszt 13700, a rocznie potrzeba Sławkowi ich aż 2. Mało tego, na jednym roku się nie skończy. Intensywna Rehabilitacja powinna trwać minimum 5 lat, by odnieść zamierzony skutek. Łatwo policzyć, że sam koszt turnusów w ciągu 5 lat, to około 137 tysięcy. To tylko cześć kosztów, bo są jeszcze leki, zabiegi i rehabilitacja codzienna. Godzina pracy terapeuty to koszt około 100 zł. I tu wkrada się tylnymi drzwiami proza życia. Środki finansowe, by to wszystko móc Sławkowi zapewnić . Stąd powstał pomysł stworzenia zrzutki na leczenie i rehabilitację Sławka, którą Szymon promuje swoim spływem:

https://zrzutka.pl/dla-slawka

Bez środków finansowych nie jesteśmy w stanie pokonać skutków udaru. Nie ukrywam, że bardzo cenny jest też czas. Im szybciej zaczniemy, tym szanse na sprawność są większe. Bo z udarem to trochę tak, jak ze złamana kością, jak się krzywo zrośnie bez ingerencji ortopedy, to taka już zostanie, dlatego terapię trzeba rozpocząć jak najszybciej, by w mózgu Sławka nie utrwaliła się mapa niepełnosprawności. Dodam tylko, że sprzed udaru zostało nam sporo zobowiązań finansowych, z których w pierwszym rzędzie musimy się wywiązywać. Sławek wymaga opieki, chodź jest pacjentem chodzącym, to jednak, jest osobą absolutnie niesamodzielną, więc ja nie pracuję i zajmuję się nim na co dzień. Tak więc nasze możliwości, by sfinansować pełną terapię, są na dzień dzisiejszy praktycznie żadne. Dlatego serdecznie proszę o wspieranie utworzonej zrzutki.

Kiedy pojawiła się choroba i co może ją pokonać?

Nigdy nie zapomnę tamtego dnia. A w każdą jego rocznicę odczuwam jakiś nieopanowany niepokój, choć powinnam się cieszyć, piec tort, bo to przecież ponowne urodziny Sławka. Do dziś, jak sobie przypomnę, przechodzą mnie ciarki. Udaru nie da się przewidzieć, zbadać kiedy nastąpi, bo rzadko kiedy pojawiają się sygnały przepowiadające. Udar może się przytrafić każdemu z nas, dziecku, osobie dorosłej czy seniorowi. Choć głównie doświadczają go ludzie po 65 roku życia, to coraz częściej dopada on osoby młode. Przychodzi niespodziewanie i nie ważne jest dla niego kim jesteś i co akurat robisz. Możesz oglądać telewizję, robić zakupy, gotować, jechać autem, spać a nawet korzystać z WC. On po prostu się dzieje i już, tzn. nie sam, bo bezpośrednią przyczyną udaru jest niedrożność naczynia krwionośnego, najczęściej skrzepliną (tętnicy, żyły, czy drobniejszego naczynia) w obrębie głowy czy szyi, powodując to, iż krew do mózgu przestaje dopływać, mózg staje się niedotleniony i jak mówiłam wcześniej umiera.

16.08.2018 dzień w którym Sławek trafił na słupski SOR, półprzytomny już z głębokimi objawami niedotlenienia mózgu. Pani dr neurolog zajęła się mężem niemal natychmiast. Tomografia, rezonans. Niestety okazało się, że udar trwał już ponad dobę. Nastąpiło też groźne ukrwotocznienie, czyli wylew. Było już za późno, by podać leki, które rozpuszczają skrzep, winowajce nieszczęścia. Trzeba było czekać. Udar uszkodził Sławkowi, właściwie większą część lewej półkuli mózgu. Stracił zdolność kojarzenia, poruszania prawymi kończynami, stracił też rozumienie i mowę, w tym umiejętność czytania i pisania. Rehabilitacja wczesnoszpitalna, przywróciła tylko część funkcji. Wychodząc po ponad 3 miesiącach ze szpitala, Sławek potrafił stawiać kroki, zaczął też kojarzyć fakty i niektóre słowa. Niestety wkroczyła też epilepsja, jako skutek tak obszernego uszkodzenia mózgu.

Pyta Pan co może pokonać chorobę? I tu mam złe wieści. Udaru nie da się tak po prostu pokonać, wyleczyć operacją czy lekiem. To jest chyba jedna z niewielu chorób, na którą nie ma skutecznej metody. To nie nowotwór, gdzie podamy chemioterapię i pacjent się wyleczy w 100%. To też nie angina, że podamy antybiotyk i po anginie. To też nie złamanie kości, gdzie ortopeda wykona operację kość poskłada czy wstawi implant, fizjoterapeuta wyrehabilituje i po złamaniu śladu nie ma. Medycyna jeszcze nie wymyśliła sposobu na udar, tak by wyleczyć go w 100%. Nie ma implantów, które zastąpiłyby uszkodzone neurony, nie ma też cudownego leku, który ożywi martwe komórki mózgowe. Człowiek po udarze, będzie się zmagał z jego skutkami już do końca życia. Można mu jedynie przywrócić utracone funkcje, polepszyć jakość życia, lecz nigdy nie można powiedzieć, że pacjent jest już zdrowy. Do końca życia będzie przyjmował leki przeciwzakrzepowe, by zapobiec kolejnemu udarowi, przeciwpadaczkowe, by zapobiec atakom epilepsji, bo blizna w mózgu nigdy się nie zabliźni. To w czym nadzieja? Właśnie w neuroplastyczności ludzkiego mózgu.

Jak już wspomniałam wcześniej, to TYLKO dzięki Intensywnej Rehabilitacji Neurologicznej, Sławek będzie mógł wrócić do stanu sprzed udaru. Rehabilitacja taka to szereg zabiegów fizjoterapii neurologicznej, ćwiczeń powtarzanych setki, jak nie tysiące razy, która będzie powoli przywracać funkcje ruchowe. To też zajęcia z neurologopedą, który nauczy Sławka na nowo mówić, czytać i pisać. To też zajęcia z neuropsychologiem, który będzie wspierał Sławka w dążeniach do wyznaczonego celu, bo niestety skutkiem udaru jest także zrezygnowanie i niecheć. To także szereg zabiegów pomocniczych jak np. tlenoterapia hiperbaryczna, która spowoduje, że cała fizjoterapia przebiegnie szybciej i efektywniej. W tym miejscu chciałam podziękować Pani Justynie, właścicielce gabinetu ReGeneracja w Gdańsku-Żabiance, która ufundowała Sławkowi szereg zabiegów w komorze hiperbarycznej w swoim gabinecie. Cały poudarowy "plan naprawczy" ma potrwać minimum 5 lat.

W jaki sposób będziecie promować rejs Szymona?

W każdy możliwy sposób, jaki nam akurat wpadnie do głowy. Choć pomysłodawcą i "marketingowcem" akcji jest głównie Szymon, wspieram go jak mogę i jak umiem i na ile czas mi pozwala, gdyż opieka nad mężem, to wbrew pozorom czasochłonne zajęcie, zwłaszcza ze w dobie pandemii, większość zajęć terapeutycznych spadła na mnie. Jednak współpracujemy, póki Szymon jest na lądzie głównie On trzyma stery, gdy rozpocznie się spływ bardziej aktywnie włączę się ja.

A w jaki sposób, hmm? Myślę, że Pan nam w tym troszkę pomoże,prawda? (śmiech). [pomożemy, będziemy pisać na bieżąco - dop. redakcji] Zostało utworzone wydarzenie na facebooku #PłyniemyDlaSławka, które promujemy gdzie się da. Liczymy na siłę internetu. Szukamy partnerów, sponsorów, informujemy media. Będzie też flaga rejsowa, która będzie Szymonowi towarzyszyć. A no właśnie! Szukamy firmy, która nam taką flagę wykona. Projekt wstępny mam gotowy. Gdyby znalazła się firma, która, by zechciała wykonać dla nas taką flagę, poprosimy o kontakt z redakcją, czy Szymonem Machnowskim, czy ze mną. Niezwykle łatwo nas znaleźć na Facebooku w wydarzeniu #PłyniemyDlaSławka, a nawet poprzez zrzutkę.

[ZT]43857[/ZT]

Jak dziś można wesprzeć walkę Sławomira z chorobą?

Sławka można wspierać codziennie, dziś, jutro, pojutrze, a nawet po spływie, każdą pomoc nawet niematerialną przemyślimy, czy aby na pewno jest nam niezbędna. Wpłaty na zrzutce ustawione są od 1zł, więc tak naprawdę, każdy kto posiada internet i nadprogramową złotóweczkę może pomoc. Niektórzy się wstydzą, że 1 zł to tak głupio i że za mało. Wcale tak tego nie odbieramy, a wręcz przeciwnie, zdajemy sobie sprawę, że dla jednych 1000zł to pestka, bo tyle wydają na sobotnią kolację w renomowanej restauracji a dla drugich to połowa śniadania. Takie mamy realia. Można ustawić dane ukryte i ukryta wpłatę i wtedy będzie mniej głupio. Dla nas powtarzam KAŻDA złotóweczka jest na wagę złota, bo jak mawiała moja babcia "Grosz do grosza i będzie pół kosza".

Biorąc pod uwagę liczbę mieszkańców samej Gdyni to ponad 240tys osób, wystarczy aby każdy gdynianin wpłacił tylko 1zł to już jesteśmy bardzo blisko celu, prawda?

Zachęcam serdecznie.

Ponadto Sławek jest też podopiecznym fundacji Avalon i tutaj mamy cały wachlarz możliwości pomocowych. Od przekazania 1%podatku z PIT, poprzez wysłanie charytatywnych SMS, przekazanie darowizny na subkonto lub pomoc poprzez robienie własnych zakupów w sklepach internetowych :) poprzez stronę FaniMani.pl - taka pomoc jest całkowicie bezpłatna. Po prostu wystarczy, założyć konto na FaniMani.pl, zainstalować przypominajkę, wybrać fundację AVALON, a w ustawieniach konta w polu "ustawienia dodatkowe" wpisać: Szumicki, 12099 i to tyle, można już robić zakupy jak zwykle, bez ponoszenia dodatkowych kosztów.

Wszystkie możliwości wsparcia Sławka, jakie oferuje Fundacja Avalon, można znaleźć w poniższym linku:

https://www.fundacjaavalon.pl/nasi_beneficjenci/slawomir_szumicki_12099.html

Na dniach powstanie też strona z licytacjami na rzecz pomocy dla Sławka, projekt obecnie gdzieś kołacze się po mojej głowie i dojrzewa..

Czy Wy lub ktoś z Waszego środowiska angażujecie się w promocję akcji Szymona?

To jest naprawdę bardzo trudne pytanie. I chciałoby się napisać, że "prawdziwych przyjaciół poznaje się w biedzie", z drugiej jednak strony, takie mamy czasy niestety, każdy ma to swoje "coś", swój problem, swoją chorobę, pracę, brak pracy, brak czasu, obowiązki, dzieci, covid, brak chęci, internetu czy co tam jeszcze i ja to wszystko doskonale rozumiem i szanuję. A Ci co bardzo chcieliby pomoc i mają czas to niestety są już seniorami i nie do końca się orientują w dzisiejszej rzeczywistości. Obecnie tak właściwie działamy z Szymonem sami, nieliczne grono przyjaciół rozpowszechnia i promuje wydarzenie. I bardzo im dziękujemy. Jednak święcie wierzę, iż dołączy do nas więcej dobrych serduszek i pomoże nam w promocji spływu, bo pracy jest naprawdę sporo. Serdecznie zachęcamy i zapraszamy do pomocy, do dołaczenia, do promocji wydarzenia #PłyniemyDlaSławka na facebooku i po za nim.

https://www.facebook.com/events/1174568472974055/

tu właściwie jest esencja wszystkiego co robimy z Szymonem dla Sławka.

Pamiętajcie!!! Razem możemy więcej.

(Mariusz Sieraczkiewicz/foto Aleksandra Szumicka)

Co sądzisz na ten temat?

podoba mi się 0
nie podoba mi się 0
śmieszne 0
szokujące 0
przykre 0
wkurzające 0
facebookFacebook
twitterTwitter
wykopWykop
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
0%