Zamknij
REKLAMA

W Mokrych Łąkach bardzo mokry, bo zalany przystanek

21:16, 20.11.2021 | Mariusz Sieraczkiewicz/foto TK
Skomentuj
REKLAMA

Arogancja burmistrza Gołuńskiego z dnia na dzień sięga coraz wyżej. Być może dociera już do krańców Układu Słonecznego. Na dodatek włodarz Kartuz okazał się „wybitnym” interpretatorem przepisów prawa.

Sam podejmuje decyzje co jest interpelacją a co nie. Czas chyba, żeby specjaliści od prawa wypowiedzieli się czy interpelacje składane przez radnych tymi interpelacjami są. Pozwoli to określić również poziom kompetencji niekompetentnego, jak uważają mieszkańcy, burmistrza, który oprócz wyskoków megalomanii (lokomotywa zamiast parkingu) i agresji w stosunku do myślących inaczej niż on, tak naprawdę nie może się niczym istotnym poszczycić.

Kolejnym przykładem bolszewickiej narracji byłego ormowca jest potraktowanie mieszkańców Mokrych Łąk.

Skądinąd – czy ormowcy nie powinni mieć zakazu pełnienia również funkcji z wyboru. Wszak z własnej i nie przymuszonej woli przystępowali do organizacji, która były cywilnym, ale umundurowanym ramieniem zbrodniczej organizacji PZPR?

Potraktowanie interwencji radnego Krigera nie na poziomie interpelacji pomniejsza problem i powoduje, że odpowiedź nie jest publikowana na stronie urzędu. Znaczy się - czy według burmistrza Gołuńskiego mieszkańcy Mokrych Łąk nie zasługują na interpelację, są gorsi od mieszkańców innych wsi w gminie Kartuzy?

Sprawą zajął się kartuski radny Tyberiusz Kriger

O zalewanym przystanku autobusowym w Mokrych Łąkach poinformowali mnie zaniepokojeni mieszkańcy. Zgłosiłem sprawę do Urzędu Miejskiego w Kartuzach w formie interpelacji. Sprawa została przeanalizowana i przekazana do Zarządu Dróg Powiatowych celem rozpoznania, gdyż wody spływające do wiaty pochodzą z okolicznej drogi powiatowej.

Tutaj w zasadzie w praktycznie każdej gminie można byłoby zakończyć na ten moment sprawę, ale nie w Gminie Kartuzy. Z niewiadomych przyczyn moje pismo nie zostało potraktowane jako interpelacja mimo tego, że spełnia ono wszystkie wymogi formalno-prawne. Takich interpelacji w całej Polsce jest bardzo wiele i nigdzie nie spotkałem się z takim tokiem rozumowania organu wykonawczego. Efekt tego jest taki, że zarówno moje pismo jak i uzyskana odpowiedź zapewne nie ujawni się w Biuletynie Informacji Publicznej. Czy burmistrz się czegoś obawia?” - mówi radny Kriger.

Rzeczywiście ostatnie zdarzenia zmuszają do refleksji i stawiania pytań – czego obawia się burmistrz Gołuński?

Zachowuje się bardzo nerwowo, atakuje radnych, proponuje radnej by stanęła obok prostytutek, niszczy parking i stawia lokomotywę, jak Urban komunizmu broni sołtysa z Dzierżążna, odsuwa od siebie wszelkie zarzuty udając, że go nie dotyczą...

Coś chyba jest nie tak...

Przede wszystkim zastanawia dualizm postępowania i budowania relacji z mieszkańcami w tym radnymi Rady Miejskiej w Kartuzach.

Na jednej z ostatnich sesji burmistrz Gołuński zachęcał nas wręcz do zgłaszania urzędowi różnych kwestii. Gdy to uczyniłem to zostałem pouczony, aby na przyszłość rozważyć czy sprawa, której dotyczy pismo jest interpelacją. W mojej ocenie takie działanie to nic innego jak czysta złośliwość. Być może dla burmistrza Gołuńskiego to nie jest istotna sprawa, ale dla mieszkańców owszem. Niech sobie teraz każdy wyciągnie wnioski kto w tej gminie prowokuje różne konflikty.” - podkreśla Tyberiusz Kriger.

W kontaktach z radnymi Gołuński „wrócił” do starej narracji – nie zwraca się od siebie, tylko jak starzy, sprawdzeni komuniści w trzeciej osobie zgodnie z zasadą „wicie, rozumicie”.

Czy to nadal Urząd Miejski czy Kumitet Miejski nieboszczki komuny?

„wyjaśniamy, informujemy, przekazaliśmy, prosimy...”

Pismo jednak podpisane jest przez jedną osobę – burmistrza Kartuz Mieczysława Grzegorza Gołuńskiego. Chyba, że dlatego jest w liczbie mnogiej, gdyż jest to w imieniu i Mieczysława i Grzegorza?

(Mariusz Sieraczkiewicz/foto TK)

Co sądzisz na ten temat?

podoba mi się 0
nie podoba mi się 0
śmieszne 0
szokujące 0
przykre 0
wkurzające 0
facebookFacebook
twitterTwitter
wykopWykop
komentarzeKomentarze
REKLAMA
REKLAMA

komentarz (1)

Gryf172Gryf172

3 1

Jak dla mnie to już sama sprawa to jest cyrk.
W sąsiedniej gminie jak oglądam sesję rady gminy to na końcu każdej sesji jest taki punkt obrad "sprawy różne" i radni mogą podejść do mównicy jeżeli chcą i tam zgłaszają takie rzeczy usterki, uwagi, pytania.

Już mam przed oczami jakby to było u nas:
Radny: Panie Burmistrzu (u nas Wójcie) na Mokrych Łąkach od ulicy zalewa przystanek. Czy można coś z tym zrobić?
Burmistrz: Dziękuję za uwagę, napiszę zatem do Zarządu Dróg Powiatowych w tej sprawie, albo porozmawiam z osobą od dróg powiatowych. Do tego pracownik gminy pojedzie i sprawdzi jak temu zaradzić.

No i po temacie.

W Kartuzach to niestety musi być inaczej. Radni cały czas piszą interpelacje, skargi, wnioski. Trudno się dziwić, że w tym urzędzie nie mają na nic czasu, jak każdą interpelację trzeba przyjąć, przeanalizować i odpowiedzieć. Nie dziwię się Burmistrzowi, że robi przesiew.

A już to, że Radny publikuje swoje uwagi na portalach nie z tego regionu, a szczególnie Trójmiasta, to już w ogóle jest kuriozalne. Zamiast dbać o dobre imię dla Kartuz, robić wszystko, by przyciągnąć nowych mieszkańców i inwestorów do gminy to woli ...

Uważam, że nie tak to powinno wyglądać i żeby jeszcze ukrócić teraz hejterów - nie pracuję w urzędzie, nie jestem powiązany z Burmistrzem, a nawet mieszkam w sąsiedniej gminie. 15:29, 21.11.2021

Odpowiedzi:0
Odpowiedz

REKLAMA
0%