Zamknij
REKLAMA

Gdynianka apeluje - Wojtek nie sprzedawaj, Wojtek buduj!

19.56, 30.11.2022 ps za: Gdynianka/foto google.maps Aktualizacja: 20.51, 30.11.2022
Skomentuj
REKLAMA

Gdynia wyprzedaje kolejne miejskie grunty. Miasto z roku na rok się wyludnia.

Stowarzyszenie Młodzi na rzecz Gdyni - Gdynianka przygotowało diagnozę wyprzedaży gruntów miejskich przez obecną ekipę rządzącą miastem. Sprawa nie wygląda dobrze. Przy systematycznym zmniejszaniu się ilości mieszkańców, którzy wolą mieszkać (jest tam taniej) w Rumi, Redzie, Wejherowie, gminie Kosakowo, Żukowo czy Szemud, wyprzedaż ziemi, na której powstają kolejne apartamentowce, prowadzi do zmieniania Gdyni w największe w Polsce skupisko lokali mieszkalnych, w których nie mieszkają właściciele albo w ogóle nikt nie mieszka.

"Miasto wystawiło na sprzedaż kolejne działki, tym razem znajdujące się w Chyloni, na Pogórzu, Oksywiu i Dąbrowie. W związku z tym postanowiliśmy przybliżyć Wam zarządzanie miejskimi gruntami w Gdyni na przestrzeni ostatnich 7 lat i dłużej." - informuje Gdynianka.

Diagnoza od 2015 roku

"Gdynia od 2015 roku sprzedała łącznie 29 nieruchomości (jest to liczba przeprowadzonych transakcji, a nie liczba poszczególnych działek, których jest oczywiście więcej). Grunty wyprzedano w 11 dzielnicach, na łączną kwotę 106 726 580 złotych. Niekiedy transakcje odbywały się po cenach znacząco niższych, niż miasto mogłoby za daną nieruchomość uzyskać. Za przykład może posłużyć sprzedaż działki przy ulicy Przemyskiej 34, której miasto pozbyło się za niemal 20 milionów złotych mniej niż mogłoby za nią uzyskać (złożyliśmy w tej sprawie zawiadomienie do prokuratury)." - jest to kolejne zgłoszenie do prokuratury (była wspólna inicjatywa Gdynianki i Bryzy). Poprzednie dało efekt i prezydent Szczurek po wielu latach wreszcie zaczął publikować swoje zarządzenia.

Gdynia sprzedaje, Gdynia nie buduje

"Tymczasem gdyńskie władze od dwóch dekad praktycznie nie budują mieszkań, a z tych zbudowanych przez prywatne podmioty na sprzedanych gruntach, pomimo że mogłyby otrzymywać od deweloperów procent wybudowanych lokali, nie dostaje w zamian nic. Taki model zwiększania gminnego zasobu nieruchomości dodatkowo ułatwia podpisana przez Prezydenta RP w ubiegłym roku tzw. ustawa "lokal za grunt". W wielu państwach europejskich taka współpraca jest normą od lat. Miasta Europy budują również mieszkania, wpływając w ten sposób na ich ceny i dostępność na rynku." - piszą dalej działacze Gdynianki.

Rumia nie sprzedaje, Rumia buduje

"Nie trzeba jednak szukać daleko, na swoim podwórku również znajdziemy miasta, które rozumieją potrzebę aktywnego udziału w tej sferze zarządzania gminą. Nasz sąsiad - Rumia, również od 7 lat prowadzi wzmożoną politykę na rynku nieruchomość, jednakże w przeciwieństwie do Gdyni zamiast sprzedawać, buduje. Przy wysokim dofinansowaniu państwa, bo sięgającym nawet 80% kosztów, władze tego miasta sukcesywnie powiększają zasób mieszkań gminnych. Rumia powołała również spółkę zajmującą się społeczną inicjatywą mieszkaniową i za jej pośrednictwem buduje mieszkania np. dla młodych mieszkańców lub tych samotnie wychowujących dzieci. Oferta jest skierowana do tych, którzy nie mają zdolności kredytowej (a szacuje się, że obecnie ponad 60% Polaków jej nie ma). Koszt wynajmu tych mieszkań jest znacznie poniżej cen rynkowych, a koszt ich budowy niemal w całości zwraca się miastu." - porównanie to pokazuje, że Gdynia nie myśli rozwojowo. Natomiast Rumia wie jak kreować rynek mieszkaniowy.

Ostatnie lata jednoznacznie pokazują, że władze Gdyni nie ogarniają rzeczywistości. Wyprzedaż majątku wszystkich mieszkańców prowadzi do degradacji. Gdynia staje się miastem biurowców i mieszkań do wynajęcia.

Polityki mieszkaniowej brak!

"Nasza gmina mogłaby więc budować bardzo niskim kosztem i to na dużą skalę. Polityka mieszkaniowa Gdyni jednak praktycznie nie istnieje. Brak jest ku temu jakiejkolwiek woli ze strony władz miasta. Jednym ze skutków tych zaniedbań są ceny mieszkań w naszym mieście należące obecnie do jednych z najwyższych w Polsce. Na rynku pierwotnym Gdynia zajmuje trzecie miejsce, na wtórnym jest czwarta (źródło: Główny Urząd Statystyczny). Średnia cena metra kwadratowego na rynku wtórnym w 2015 roku w Gdyni wynosiła 6172 zł/m2. Obecnie to 12 698 zł/m2." - to jest już domena miasta. Systematyczny wzrost cen i opłat. To rządzący miastem potrafią najlepiej. Reszta im raczej kiepsko wychodzi. Tylko podwyżki, podwyżki, podwyżki...

222 218 mieszkańców

"Efekty widzimy również w liczbie mieszkańców. Dane GUS mówią, że w Gdyni zamieszkuje 243 918 osób, jednakże z dokumentów opublikowanych przez miasto wynika, że ta liczba to już tylko 222 218! Oznacza to, że porównując liczbę mieszkańców (na podstawie danych GUS) sprzed 20 lat z liczbą mieszkańców obecnie deklarowanych przez władze miasta dochodzimy do wniosku, że w Gdyni w tym okresie czasowym ubyło ponad 30 tysięcy osób. Jednak gdybyśmy mieli kierować się tylko i wyłącznie danymi GUS-u, korzystniejszymi dla władz miasta, to i tak widzimy dużą tendencję spadkową, bo dane z zeszłego roku w zestawieniu z danymi z 2001 roku pokazują, że Gdynia ma o 10 tysięcy mieszkańców mniej. Niezależnie od rozbieżności widzimy znaczny trend spadkowy, który powinien niepokoić. Samorządność Wojciecha Szczurka tej opinii nie podziela." - na Titanicu też bawiono się do końca. Zaklinanie rzeczywistości to jedna z głównych cech władz Gdyni.

"Wyludnianie się miasta mogłyby zatrzymać przede wszystkim niższe ceny mieszkań i ich zwiększona dostępność, czyli atrakcyjność, na co zarówno pośrednio, jak i bezpośrednio wpływ ma gmina. Jesteśmy przekonani, że gdyńscy włodarze są tego świadomi, natomiast zamiast działań widzimy tylko wyprowadzających się z miasta znajomych, a na nowo wybudowanych budynkach oferty kupna tzw. mieszkań inwestycyjnych, które bardzo często stoją po prostu puste. O czyje interesy tak naprawdę dbają włodarze?" - pytanie Gdynianki jest jak najbardziej na miejscu. Choć zapewne znają odpowiedź. Od lat władze miasta nie słuchają mieszkańców. Mają swoją wizję (aczkolwiek nikt nie wie jaka ona jest) i uporem próbują do niej przekonać mieszkańców. Jak ci nie chcą dać się nabrać to na przykład osobą wiceprezydenta Bartoszewicza straszą szantażem.

Młodzi bez szans

"W tej sytuacji alternatywą staje się jedynie kosztowny wynajem, kredyt na 30 lat lub, w przypadku osób naszego pokolenia, mieszkanie z rodzicami. Ostatnie powoli staje się wśród naszych rówieśników normą, nie tylko w Gdyni. Badania pokazują, że blisko połowa osób w wieku 24-35 lat mieszka dziś z rodzicami, jesteśmy w tym zestawieniu w czołówce państw europejskich. Chcielibyśmy, aby Gdynia nie umacniała tych, jednoznacznie negatywnych zjawisk i zadbała wreszcie o potrzeby mieszkańców, tych młodych również."

Młodzi uciekają z Gdyni!

"To dla nas szczególnie ważne, bowiem wchodzimy dopiero na rynek mieszkaniowy i rozglądamy się za własnym M. W obecnych warunkach jesteśmy jednak bliżsi emigracji na przedmieścia, bo Gdynia staje się dla nas coraz bardziej niedostępna pod tym względem." - podsumowują członkowie Gdynianki.

Gdynianka apeluje - Wojtek nie sprzedawaj, Wojtek buduj!

(ps za: Gdynianka/foto google.maps)
 

Co sądzisz na ten temat?

podoba mi się 0
nie podoba mi się 0
śmieszne 0
szokujące 0
przykre 0
wkurzające 0
facebookFacebook
twitterTwitter
wykopWykop
komentarzeKomentarze
REKLAMA

komentarz (0)

Brak komentarza, Twój może być pierwszy.

Dodaj komentarz

REKLAMA
0%