Zamknij
REKLAMA

Pomoc, która się nie kończy

18:27, 08.06.2022 | hs za: UM Gdyni/ fot. Katarzyna Kozarzewska / Facebook
Skomentuj
REKLAMA

Ponad 100 dni od wybuchu wojny w Ukrainie jej najmłodsi obywatele nadal mają bezpieczne schronienie w Gdyni, a mieszkańcy i lokalne firmy nie zapominają o ich potrzebach. W tym tych najbardziej banalnych, jak dziecięcej chęci ruchu czy jazdy na rowerze. Dzieci z Ukrainy, które przebywają w jednym z domów na gdyńskim Grabówku odebrały nowe jednoślady od sklepu Dre Rowery i wezmą udział w 7R CST Gdynia MTB Maratonie.

Każdy dorosły wie, że małe gesty mogą mieć wyjątkowe znaczenie. Szczególnie, jeśli dotyczą dzieci, a w tle całej historii stoi coś zupełnie niezrozumiałego dla najmłodszych, czyli wojna. Wojna, która kilka miesięcy temu zmusiła ich do pozostawienia swojego podwórka, szkolnego boiska i ulubionych zabawek, aby szukać bezpiecznego schronienia.

Znaleźli je w Gdyni, co nie oznacza, że – jak każde dziecko – nie przestali chcieć bawić się, odkrywać okolicę czy… jeździć na rowerze.

O to, żeby dzieci, które po opuszczeniu Ukrainy znalazły swój dom przy ulicy Wąsowicza na Grabówku nie narzekały na nudę zadbała firma Dre Rowery.

W sobotę, 4 czerwca odbył się piknik dla gości zza wschodniej granicy, podczas którego przedstawiciele gdyńskiego sklepu rowerowego zaskoczyli dzieci nie tylko profesjonalnym treningiem, ale i nowymi rowerami, które od teraz stały się ich własnością i pozwolą im czerpać dziecięcą radość w letnie dni. Na miejscu pojawili się też m.in. wiceprezydent Gdyni Marek Łucyk, wiceprzewodniczący Rady Miasta Jakub Ubych i radna Anna Myszka.

- Firma Trek i przedstawiciel Dre Rowery przekazały dzieciakom 9 sztuk rowerów. Bardzo się cieszymy, że cały czas napływają takie miłe gesty, jest to bardzo ważne dla tych osób, które przebywają dzisiaj w Gdyni czy ogólnie w naszym kraju. Już niedługo dzieciaki będzie można zobaczyć również na naszych najbliższych zawodach MTB, w sobotę. Dostały zaproszenie i pakiet startowy, będą mogły wystartować i zobaczyć, jak rowery sprawdzają się w terenie – mówił Marek Łucyk, wiceprezydent Gdyni ds. rozwoju.

- Z okazji Dnia Dziecka, ale i dlatego, że jest świetna pogoda zabieramy dzieciaki z Ukrainy stacjonujące w Gdyni na trening rowerowy i wycieczkę do lasu. Dla każdego przygotowaliśmy sprzęt, kask i pojedziemy wspólnie na wyprawę, a ta skończy się tym, że każdy dostanie rower Treka na własność – mówił jeszcze na początku pikniku Łukasz Derheld, trener w klubie Trek Gdynia, na co dzień związany ze sklepem Dre Rowery w Gdyni.

Ten wyjątkowy prezent na Dzień Dziecka przyniósł młodym Ukraińcom mnóstwo uśmiechu. Tak samo jak wszystkim, którzy w sobotę zebrali się przy Wąsowicza 16 na gdyńskim Grabówku – to adres około 100-letniej wilii, w której od miesięcy, dzięki uprzejmości Katarzyny Kozarzewskiej bezpieczny dach nad głową otrzymało łącznie 7 rodzin, które przyjechały do Gdyni z różnych części Ukrainy.

Wśród nich 12 dzieci, dla których Gdynia już stała się drugim domem. Symboliczny piknik to okazja do wspólnej integracji z wszystkimi osobami, które do tej pory starały się w różny sposób wspierać wojennych uchodźców.To tylko jedno z miejsc, w których na terenie całej Gdyni przebywają setki osób uciekających z ogarniętej wojną Ukrainy.

Przypomnijmy, że specjalnie z myślą o nich niemal od samego początku rosyjskiej agresji za wschodnią granicą w mieście aktywnie działają liczne organizacje pozarządowe koordynujące dostępnymi miejscami pobytu i dostępną pomocą, a miejskie obiekty – w tym Hala Gier Gdyńskiego Centrum Sportu – zamieniły się w prawdziwe magazyny darów, gdzie nad logistyką i trafnym rozdysponowywaniem materialnego wsparcia czuwają m.in. pracownicy GCS.

To pomoc, która trafia także do samej Ukrainy - tylko w zeszłym tygodniu udało się skompletować kolejny transport, który odpowiadał na ściśle określone potrzeby, a ciężarówka ruszyła do Żytomierza – obecnie już oficjalnie miasta siostrzanego Gdyni. Nie byłoby to możliwe, gdyby nie długotrwała i szczera chęć pomagania ze strony samych gdynian, ale i lokalnego biznesu. Podobnie, jak w przypadku rowerów, które dzieciom funkcjonującym w zupełnie nowym otoczeniu przyniosą cenne chwile beztroskiej zabawy.

- Najważniejsze w tym wszystkim jest to, że to przykład bardzo mądrej pomocy, która opiera się na współpracy wielu osób, przedsiębiorstw, organizacji. Tylko takimi sposobami będziemy w stanie pomagać trwale, tak, że będziemy mogli wychodzić z kryzysu, z którym mierzymy się od tygodni – mówił Jakub Ubych, wiceprzewodniczący Rady Miasta Gdyni.

(hs za: UM Gdyni/ fot. Katarzyna Kozarzewska / Facebook)

Co sądzisz na ten temat?

podoba mi się 0
nie podoba mi się 0
śmieszne 0
szokujące 0
przykre 0
wkurzające 0
facebookFacebook
twitterTwitter
wykopWykop
komentarzeKomentarze
REKLAMA
REKLAMA

komentarz (0)

Brak komentarza, Twój może być pierwszy.

Dodaj komentarz

REKLAMA
0%